– Problem nieprzestrzegania prawa o ruchu drogowym w Polsce to problem szkolenia kierowców. Oprócz karania powinniśmy też uczyć – podkreślał na antenie Radia Kielce Jakub Hanak, instruktor techniki jazdy i dziennikarz motoryzacyjny.
Wyraził wątpliwość, czy obowiązujące od czwartku (29 stycznia) zmiany w przepisach o ruchu drogowym są krokiem w dobrą stronę.
– Zaczynamy za mocno karać, a nadal nie uczymy. Początek pewnie będzie jak przy wprowadzeniu wyższych mandatów i zabieraniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h. Przez kilka miesięcy tych wykroczeń było mniej, a potem wróciliśmy do normy. Więc jest to poprawny kierunek, bo Polacy nie chcą się uczyć na własnych błędach. Oprócz karania powinniśmy jednak także uczyć (…). To jest chyba w naszym DNA, mamy taką ułańską fantazję do robienia różnych rzeczy. To widać nie tylko na drogach. (…). Kierowca zapomina, że jazda 65 km/godz. w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/godz. to wykroczenie drogowe i zapomina o skutkach tego wykroczenia, bo mandat to może być najmniejszą karą. Mówimy o mandatach, karach, w tej chwili także o więzieniu, a zapominamy o tym, aby uświadamiać kierowcom, dlaczego to przestrzeganie przepisów jest takie ważne – wyjaśniał Jakub Hanak.
W ubiegłym roku policja zatrzymała prawie 17 tys. osób, które miały zakaz prowadzenia pojazdów i ponad 10 tys. osób kierujących pojazdami mimo cofnięcia uprawnień. Od dziś recydywiści, którzy łamią zakaz sądowy prowadzenia pojazdów, mają tracić prawo jazdy dożywotnio. Gość Radia Kielce zwraca jednak uwagę także na działania sądów.
– Coś jest nie tak, jeśli sąd w Katowicach nie widzi przewinienia sądu w Krakowie, albo odwrotnie. Coś jest nie tak, jeśli dopuszcza się kilka lub kilkanaście zakazów prowadzenia pojazdu, a ten kierowca ciągle jeździ po drogach (…). Jeśli ktoś ma 5-7 zakazów i ciągle jeździ, to jeśli nie zamknie się takiego człowieka do więzienia, uniemożliwiając mu możliwość poruszania się pojazdem mechanicznym, to on będzie nadal jeździł. Bo skoro ma w głębokim poważaniu zakazy sądowe, to permanentny zakaz także pominie w swoim procesie myślowym. Problem polega na tym, że ten człowiek nie rozumie, dlaczego tak jest. Obawiam się jednak, że nawet jeśli tego człowieka wsadzi się do więzienia i wybudujemy jeszcze 10, czy 20 zakładów karnych, do których będziemy wsadzać takich kierowców, to nadal będzie to poważny problem na polskich drogach i wielu kierowców będzie jeździło z zakazami – podkreśla Jakub Hanak.
– Jedyne, co spowoduje, że przestanie jeździć, to że odbierze mu się samochód i to jeden z elementów, który powinien być stosowany. I dopóki nie kupi sobie następnego, to nie może jeździć. Na takiego człowieka należy nałożyć zakaz zarejestrowania kolejnego samochodu, żeby jeszcze ograniczyć mu możliwość poruszania się autem. Oczywiście, będzie jeździł autem zarejestrowanym na kogoś innego, ale jest to kolejny problem, który musi pokonać. Oczywiście nadal będą tacy, którzy będą jeździć mimo zakazów – ocenia Jakub Hanak.
Kolejnym nowym przestępstwem od dziś jest brawurowa jazda. Jakub Hanak wskazuje, że ten przepis będzie można stosować np. w przypadku pojawiających się w sieci popisów kierowców rozwijających na polskich drogach prędkość sięgającą 200, a nawet 300 km/godz..
– Mam kłopot z jednym elementem tego przepisu, że to policjant będzie oceniał, czy zostało naruszone w znaczący sposób prawo o ruchu drogowym. Ogromna odpowiedzialność spadnie na policjantów, którzy tu i teraz będą musieli powiedzieć: drogi kierowco, tak naruszyłeś rażąco, albo nie naruszyłeś rażąco. Wydaje mi się, że ta granica jest zbyt płynna. Nie dookreślono dokładnie, za co taką karę będzie można otrzymać. Jest to moim zdaniem problem dla policjantów, którzy będą musieli podjąć bardzo odpowiedzialną decyzję – tłumaczy instruktor techniki jazdy, dziennikarz motoryzacyjny.
Od dziś karani będą także organizatorzy uczestnicy nielegalnych zlotów i wyścigów. Zdaniem Jakuba Hanaka, ustawodawca konstruując te zapisy, nie poradził sobie z problemem driftu i nielegalnych wyścigów, wprowadzając odpowiedzialność zbiorową.
– Problem polega na tym, że przepis tej ustawy dotyczy także zgromadzeń takich jak wesele, pogrzeb, czy spotkań pod sklepem wielkogabarytowym, bo była promocja na karpia. To nie jest dobry przepis. Moim zdaniem, napisany na kolanie tylko po to, żeby coś zrobić. Bo zakazywanie zgromadzeń, na co zwracają uwagę także prawnicy, to zakazywanie fundamentu demokracji, czyli nie możemy się zbierać, bo ktoś nie radzi sobie z garstką osób, która ściga się nielegalnie na publicznych drogach. Moim zdaniem to nie jest dobry przepis, może on być wykorzystywany nadgorliwie – przestrzega instruktor techniki jazdy, dziennikarz motoryzacyjny.
Jakub Hanak podsumowuje, że wprowadzone zmiany nie odpowiadają na współczesne wyzwania i problemy na drogach.
– Mój wniosek jest taki: dokładamy ciągle nowych przepisów do prawa, które tak naprawdę powinno być fundamentalnie przebudowane. Przypomina mi to pudrowanie trupa, bo nasze prawo jest niedostosowane do współczesnych czasów. Ciągle będę wracał do systemu szkolenia kierowców: problem nieprzestrzegania prawa o ruchu drogowym to głównie problem fundamentu, czyli szkolenia kierowców – podkreślił Jakub Hanak w „Rozmowie Dnia” na antenie Radia Kielce.
Kolejne zmiany w kodeksie drogowym mają wejść w życie w marcu tego roku. Najważniejsza – za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/godz. poza obszarem zabudowanym, na drodze jednojezdniowej, kierowca straci prawo jazdy na trzy miesiące. Nowością będzie także dopuszczenie do egzaminu na prawo jazdy osób, które ukończyły 17 lat.













