Ponad 50 osób zostało nocą ewakuowanych z budynku wielorodzinnego w Końskich.
Krótko po północy, w niedzielę (8 lutego) do służb wpłynęła informacja o pożarze w jednym z budynków przy ulicy Warszawskiej. Zgłoszenie wskazywało, że palą się meble składowane na korytarzu na pierwszym piętrze budynku – informuje mł. bryg. Mariusz Czapelski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Końskich.
– Kiedy przybyliśmy na miejsce, faktycznie okazało się, że pali się wersalka na jednym z korytarzy. Składowane były tam trzy tapczany i płyty pilśniowe. Ze względu na silne zadymienie, które objęło piętra od pierwszego do czwartego, ewakuowaliśmy łącznie 52 osoby i przystąpiliśmy do gaszenia pożaru. W pierwszej fazie akcji, strażacy wyprowadzili w kapturach ewakuacyjnych dwie osoby napotkane na klatce schodowej. Aby mieć pewność, że w zadymionych lokalach nie przebywają śpiący mieszkańcy, strażacy podjęli decyzję o siłowym otwarciu 15 mieszkań – relacjonuje strażak.
Na zewnątrz było zimno, zaledwie 1 stopień powyżej zera.
– Dla poszkodowanych przygotowaliśmy namiot pneumatyczny, aby zapewnić im schronienie i komfort termiczny. Na miejscu byli obecni przedstawiciele urzędu miasta i gminy oraz zarządzania kryzysowego. Władze miasta zapewniły także nocleg w szkole podstawowej nr 1 – relacjonuje strażak.
Dwie osoby, kobiety, trafiły natomiast do szpitala.
– Jedna z nich, 80-letnia pani prawdopodobnie na skutek podtrucia dymem źle się poczuła, natomiast w drugim przypadku doszło do nietypowej sytuacji, ponieważ 48-letnia kobieta w trakcie zamieszania związanego z ewakuacją została niegroźnie ugryziona w nogę przez własnego psa. Doszło do tego, gdy weszła do mieszkania po najpotrzebniejsze rzeczy – informuje Mariusz Czapelski.
Strażacy, jako wstępną przyczynę pożaru, wskazują na podpalenie.
Na miejscu przez ponad trzy godziny pracowało kilkudziesięciu strażaków z 17 zastępów, w większości z OSP. Działania zakończyły się o godzinie 3.30, ale lokatorzy nie wrócili do swoich mieszkań, ponieważ obiekt na razie nie nadaje się do użytkowania. Uszkodzona została instalacja elektryczna, a na pierwszym piętrze były bardzo duże okopcenia. 39 osób zdecydowało się na razie pozostać w miejscowej szkole podstawowej, udostępnionej przez gminę. Pozostali udali się do rodzin i nie potrzebowali takiej pomocy.






















