– Nie ma szkoły – nie ma życia, nie ma przyszłości. Dobrze, aby samorządowcy o tym pamiętali – ocenia minister edukacji Barbara Nowacka. W piątek (13 lutego) Sejm przyjął ustawę, która ma ratować małe szkoły zagrożone likwidacją. Jeżeli zapisy wejdą w życie, to samorządy będą mogły organizować w takich placówkach dodatkowo np. centra kulturalno-społeczne.
Minister edukacji przyznała na antenie Radia Kielce, że „demograficzne tsunami” jest w Polsce bardzo widoczne. Województwo świętokrzyskie jest wyrazistym przykładem, jak wyludniają się wsie i małe miasteczka.
– Samorządowcy nie chcą zamykać szkół, ale liczą. Więc my proponujemy: policzmy to w taki sposób, żeby zachować małe szkoły jak najbliżej domu. Namawiamy, żeby tworzyli zespoły szkół podstawowych, czyli przedszkole i szkoła w klasach 1-3 tam, gdzie jest jak najbliżej dzieci, ale już dla dzieci starszych – jedna, wspólna szkoła. Czyli nie zamykajcie małych szkół, ale otwórzmy je np. na kluby seniora, organizacje pozarządowe, które po lekcjach będą mogły przyjść i skorzystać z pomieszczeń, bo dziś przepisy na to nie pozwalają. Otwórzmy na całą lokalną społeczność biblioteki szkolne – zachęca.
Zapytana o reformę edukacji „Kompas jutra”, Barbara Nowacka podkreśliła, że jej celem jest to, aby uczniowie wiedzieli, po co się uczą i czerpali radość ze zdobywania wiedzy.
– Bo polska szkoła uczy świetnie. Mamy naprawdę bardzo dobrych nauczycieli, którzy pomimo pandemii, likwidacji gimnazjów, cały czas trzymali bardzo wysoki poziom nauczania i to widać we wszystkich międzynarodowych badaniach. Natomiast dzieci i młodzież nie widzą sensu nauczania. To, co zmieniamy w ramach reformy „Kompas jutra” to przede wszystkim większy nacisk na nauczanie praktyczne: co z tej wiedzy wynika, po co się uczą, jak tej wiedzy użyć. Polscy uczniowie nie czują też swojej siły i sprawczości. Nie wiemy, do jakich zawodów szykujemy młode pokolenie. To jest nieustająco wielka niewiadoma, bo świat się bardzo zmienia, więc musimy dać wszystkie możliwe kompetencje – podkreśla.
Minister podkreśla, że polscy uczniowie powinni zyskiwać w szkole poczucie własnej wartości i sprawczości, wiedzę na najwyższym poziomie, krytyczne oraz logiczne myślenie, kompetencje komunikacyjne i umiejętność współpracy.
– Dlatego zmieniliśmy podstawę programową tak, żeby zachęcać nauczycieli do autonomii i by oni zachęcali uczniów do autonomii – wyjaśnia.
Na zarzut, że obecnie polska szkoła uczy i przygotowuje przede wszystkim do zdawania testów, Barbara Nowacka odpowiada:
– Egzaminy też będą inne. Po pierwsze, będą ustandaryzowane, czyli zbliżone rok do roku. Po drugie, będą wynikały z tego, czego młodzież będzie się uczyła. Testy na swój sposób porządkują myślenie, ale widzimy ten problem, że często dzieciaki wychodzą ze szkoły bez umiejętności praktycznych. Jedna rzecz, to dobra znajomość matematyki, to będzie sprawdzał egzamin ósmoklasisty i maturalny, poza tym, głęboka znajomość języka polskiego, polskiej tradycji, kultury, historii. Ale uczymy np. takiego przedmioty, który się nazywa edukacja dla bezpieczeństwa, a ja uważam, że powinniśmy wrócić do praktycznych umiejętności z przysposobienia obronnego, zwłaszcza w tych specyficznych, trudnych czasach – podkreśla.
Także technika ma uczyć praktyki.
– Dodamy do tego środki na wsparcie samorządów, żeby zainwestowały w pracownie, żeby do szkół wróciły pracownie techniczne – wyjaśnia minister.














