Zarośnięty i zaniedbany – tak obecnie wygląda kanał staszicowski w Białogonie. Biegnie on od miejsca, gdzie znajdował się nieistniejący już staw białogoński, za Fabryką Pomp Białogon, aż do miejscowości Słowik. Warto przypomnieć, że kanał był częścią rzeki Bobrzy, która w przeszłości była ważnym szlakiem turystycznym i ekonomicznym.
Grzegorz Jedliński, który jest mieszkańcem Białogonu od 1966 roku podkreśla, że obecny stan wpisanego do rejestru zabytków kanału jest wynikiem renowacji sprzed 20 lat, która nie została przeprowadzona fachowo. Opowiada, że obiekt nie został wówczas właściwie oczyszczony, a prace ograniczyły się do wycinki starego drzewostanu.
– Kanał od momentu jego ostatniej renowacji nie był nigdy czyszczony, w związku z tym zarasta i śmierdzi, co jest wynikiem braku przepływu wody. W kanale znajdują się źródła wody, a także żyją organizmy, które do bytowania potrzebują wody o najwyższej klasie czystości, jak chociażby owady wodne chruściki. Mało tego, do kanału włączone zostały trzy podczyszczalnie wód opadowych, które także nie są konserwowane, co dodatkowo potęguje i tak już złą sytuację kanału i jego otoczenia – wyjaśnia.
Mieszkaniec podkreśla, że zabytkowy kanał mógłby w przyszłości stać się atrakcją turystyczną, ale aby tak się stało potrzebne są konkretne działania ze strony władz miasta.
– Koniecznym do przeprowadzenia działaniem jest uregulowanie stanu prawnego samego kanału jak i terenów znajdujących się w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Dodatkowo, z niewiadomych powodów tereny te są wpisane jako zalewowe, co nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym, a uniemożliwia budowę obiektów mieszkalnych. Mało tego, za olbrzymie pieniądze wybudowany został tutaj kanał sanitarny, który nie jest wykorzystywany – podkreśla.
Grzegorz Jedliński zwraca także uwagę na fakt, że zmiana planu zagospodarowania przestrzennego dla tej okolicy przyczyniłaby się do zatrzymania mieszkańców chcących wybudować domy na terenie miasta. Jak dodaje, obecnie takie osoby szukają miejsca do osiedlenia w sąsiednich gminach, takich jak Morawica czy Piekoszów.
Mieszkańcom Białogonu chce pomóc radny Wiktor Pytlak, który zwrócił się do władz Kielc z zapytaniem, jakie działania planuje ratusz w związku z kanałem staszicowskim. Zaznacza, że nie jest to już pierwsza jego interwencja dotycząca tego terenu, o którym niestety radni z tego okręgu od lat nie pamiętali.
– Kanał staszicowski i okolice dawnego zalewu białogońskiego są przykrą wizytówką naszego miasta. Trudno uwierzyć, że przez 20 lat nikt się nie zainteresował tą częścią miasta, która była przecież perłą przemysłową naszego regionu. Uważam, że teraz jest bardzo dobry moment, aby podjąć działania majce na celu przywrócenie temu miejscu jego dawnej świetności. Wynika to zarówno z większej wrażliwości władz miasta jak i radnych na sprawy związane z ekologią, jak również na możliwości finansowe, jakie daje inwestowanie w zielono-błękitną infrastrukturę – podkreśla.
Historia kanału staszicowskiego w Białogonie jest związana z przemysłem górniczym i hutniczym, który zyskał na znaczeniu w XVII wieku. Stanisław Staszic będący radcą stanu w rządzie Królestwa Polskiego, inicjował budowę nowoczesnej huty metali nieżelaznych w Białogonie, która rozpoczęła produkcję w 1817 roku. Nosiła ona imię cara Aleksandra i była miejscem, gdzie wytapiano miedź, ołów i srebro. Po wyczerpaniu rud miedzi i ołowiu, zakład został przebudowany na odlewnię żeliwa. W latach 60 XX wieku, fabrykę przekształcono na duży zakład produkujący pompy przemysłowe, co przyczyniło się do rozwoju przemysłu w okolicy.

























