W Parku Górników Siarkowych w Staszowie doszło do aktu wandalizmu. Kilka tabliczek z nazwami fundatorów drzew, posadzonych w październiku ubiegłego roku, na jubileusz 500-lecia miasta, zostało zniszczonych. Część z nich sprawcy uszkodzili mechanicznie przecinając je na dwie części.
Jak mówi burmistrz Leszek Kopeć, strata nie jest wysoka pod względem materialnym ale to, co się stało jest zjawiskiem niepokojącym.
– To krępujące i wstydliwe, bo drzewa ufundowały osoby prywatne, firmy i instytucje, których nazwy i nazwiska widniały na zdewastowanych tabliczkach. Zniszczono to, co przekazane było od naszych mieszkańców, sponsorów i ludzi z zewnątrz, bo byli też fundatorzy zza granicy. Park jest wspólną przestrzenią, o którą dbamy i chcielibyśmy, aby dobrze służył lokalnej społeczności – powiedział burmistrz Leszek Kopeć.
Park Górników Siarkowych zaopatrzony jest w monitoring, ale nie obejmuje on całego obszaru. Ze względu na niewielki koszt szkód, jakie sprawca wyrządził w parku, władze Staszowa nie zgłosiły tego na policję, jednak jeśli zniszczonych tabliczek będzie więcej, sprawa zostanie oficjalnie przekazana śledczym.
W ostatnim czasie nie był to jedyny akt wandalizmu w Staszowie. W Parku im. Adama Bienia uszkodzono elementy plenerowej siłowni, a z Miejsca Obsługi Rowerzysty na ścieżce przy ul. Długiej, nie po raz pierwszy zniknął zestaw kluczy do naprawy jednośladów. Na jednym z placów zabaw zniszczona została karuzela, nie licząc znaków drogowych, które często są dewastowane. Władze Staszowa apelują o rozsądek i wyczulają też mieszkańców, by reagowali na akty wandalizmu niezwłocznie zgłaszając je odpowiednim służbom.
Za zniszczenie mienia publicznego w przypadku, gdy jego wartość jest niższa niż 800 złotych, sprawca popełnia wykroczenie, za co grozi kara grzywny, aresztu lub ograniczenia wolności. Gdy wartość zniszczonego mienia przekracza kwotę 800 złotych, czyn traktowany jest jak przestępstwo, za co można otrzymać karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.














