W koneckim parku, przy ścianie dawnego więzienia, upamiętniono zamordowanych przez Urząd Bezpieczeństwa żołnierzy niezłomnych. Przedstawiciele władz samorządowych, państwowych i szkoły złożyli kwiaty i zapalili znicze.
Burmistrz Krzysztof Obratański przypomniał, że działający w lasach partyzanci Armii Krajowej, którzy nie godzili się z okupacją sowiecką Polski byli przez propagandę PRL utożsamiani z grupami kryminalnymi powstałymi w czasie wojny. Podkreśla, że obowiązkiem Polaków jest jasne rozgraniczenie i oddanie hołdu tym, którzy walczyli o wolność Polski.
– Badania historyczne i ustalenia historyczne po 1989 roku wyjaśniły kwestie rzeczywistego udziału partyzantki antykomunistycznej w utrwalaniu idei niepodległości Polski, jednak ciągle pojawiają się głosy, że były to działania bandytów – dodaje burmistrz.

W uroczystościach wziął udział ostatni żyjący w Końskich partyzant, 97-letni kapitan Zdzisław Kowalski. Jego rodzice zginęli w obozach koncentracyjnych, a on sam jako nastolatek zaciągnął się do Armii Krajowej. Po wojnie trafił do więzienia UB w Końskich.
– Było nas wielu, wszystkich nas przysłuchiwali, mordowali, łamali palce, robili, co chcieli. I to wszystko robili nam Polacy! To byli ludzie z nizin społecznych, którzy nagle dostali władzę – wspominał z wyraźnym poruszeniem.
Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych jest obchodzony co roku 1 marca. Tego dnia w 1951 roku w mokotowskim więzieniu wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.


















