– Trudno powiedzieć, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie, ponieważ nie wiemy, jakie cele mają Amerykanie. Te cele nie zostały jasno określone – stwierdził prof. Włodzimierz Batóg, amerykanista, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.
Stany Zjednoczone od tygodnia wraz z Izraelem prowadzą działania wojenne w Iranie. Skutkiem jest wzrost ceny ropy naftowej i paliw oraz uziemione samoloty pasażerskie.
– Ponadto, efektem jest także spory bałagan polityczny w rejonie Bliskiego Wschodu oraz w Europie – podkreślił gość Radia Kielce.
– To nie jest wojna, która ma jakieś ograniczone konsekwencje. Region jest strategicznie istotny ze względów gospodarczych, ale też ze względów strategicznych. Każda wojna przynosi chaos, ale ta wyjątkowy, bo przecież teraz toczą się w świecie równolegle dwie wojny: rosyjsko-ukraińska i amerykańsko-izraelsko-irańska. Przy czym, o ile ta druga jest bardziej obecna w mediach i ma większe skutki polityczne, to ta pierwsza właściwie zeszła na drugi plan – powiedział.
Zdaniem profesora – trudno uwierzyć w przedstawione już 15 lat temu przez Amerykanów zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych ze strony Iranu, który miałby wybudować pociski rakietowe o tak dużym zasięgu, by mogły dotrzeć do Ameryki.
– To nie jest do końca sprawa jasna, bo Amerykanie w zeszłym roku, po czerwcowych atakach twierdzili, że irański program jądrowy został zniszczony, czy też wstrzymany – dodał.
W opinii Włodzimierza Batóga – rzeczywistym sprawcą tej wojny jest Izrael.
– Jest krajem, któremu na tej wojnie bardziej zależy, niż Ameryce. Izrael próbuje stworzyć sytuację, w której oczyściłby sobie przedpole, zatem niewykluczone, że chciałby się powiększyć terytorialnie. Uważam, że to jest przedłużenie wojny z Hamasem i Iran, który trochę wspierał tę palestyńską organizację jest, nie chcę powiedzieć ofiarą, ale jest winny tego, że sytuacja w Palestynie miała miejsce. Są opinie o budowie wielkiego Izraela, czyli powiększania terytorium tego państwa. Od czasu powstania w 1946 roku Izrael sukcesywnie zwiększał swój obszar – stwierdził.
Jak powiedział profesor – Amerykanie z pewnością przejmą źródła ropy naftowej w Wenezueli, więc zapewne nie chodzi im o irańskiej ropę, bo aby ten cel osiągnąć musieliby doprowadzić do zmiany władzy w Iranie, a to nie jest takie proste. Próbowali wraz z Brytyjczykami i Izraelczykami przez cały 2025 rok doprowadzić do rozruchów i buntu w Iranie przeciwko rządom ajatollahów, ale to się nie udało. Próbowali wywołać chaos polityczny w tym kraju poprzez środki gospodarcze i zniszczenie irańskiej waluty, i to też nie odniosło skutku – wyjaśnił gość Radia Kielce.
W opinii profesora – Amerykanie nie przewidzieli również reakcji irańskiego społeczeństwa po zabiciu ajatollaha Ali Chameneiego i nadal liczą na bunt wewnętrzny w Iranie.
– Moim zdaniem mogą wraz z Izraelczykami podburzać Kurdów i Azerów zamieszkujących północną część Iranu po to, by wywołać rozruchy, ale takie działania też nie odniosą skutku, bo ponad 60 procent społeczeństwa w Iranie stanowią Persowie – stwierdził.
Według profesora Włodzimierza Batóga – trudno stwierdzić, czy Amerykanie i Izraelczycy mogliby zdecydować się na pełnoskalową wojnę, tak jak w Afganistanie, czy Iraku.
– Jeśli chcieliby kontrolować Iran, to musieliby wprowadzić tam swoje wojsko, a to nie jest łatwe, choćby ze względu na górzyste ukształtowanie tego kraju i jego ogromną powierzchnię – powiedział.
Jak podkreślił profesor – gdyby było wiadomo, jakie są rzeczywiste cele Amerykanów, wówczas można byłoby określić, kiedy zakończy się wojna na Bliskim Wschodzie.












