Ponad 150 ptasich gniazd usunięto z Parku Saskiego w Sandomierzu. To inicjatywa miejskich urzędników, którym zależy na przegonieniu z parku gawronów.
Angelika Kędzierska, sekretarz miasta tłumaczy przyczyny tej decyzji skargami od mieszkańców na uciążliwość ptaków.
– Skarżyli się, że przez odchody ptaków ławki, czy alejki są ubrudzone. Każdy spacer wiąże się z ryzykiem zabrudzenia ubrania – tłumaczy.
Choć usunięcie ptasich gniazd odbyło się zgodnie z przepisami nie wszystkim Sandomierzanom podoba się walka urzędników z gawronami. Jak mówią, ptaki też muszą mieć miejsce, gdzie złożą jaja i wychowają młode.

Sławomir Chmielewski z Małopolsko-Świętokrzyskiego Towarzystwa Ornitologicznego mówi, że usunięcie gniazd nie rozwiąże problemu, bo ptaki i tak wrócą na swoje miejsce, dlatego lepiej zastosować inne rozwiązania.
– Gawrony raczej nie zajęły całego parku. Warto przekierować ruch tam, gdzie nie mają gniazd, ewentualnie zadbać o zadaszenie ławek. Warto dodać, że ptaki pełnią funkcję sanitarną w miastach. Zjadają odpadki, które pozostawiamy – tłumaczy ornitolog.
Sandomierscy urzędnicy zakazali też dokarmiania ptaków w Parku Saskim. Magistrat informuje, że wszelkie naruszenia tego zakazu traktowane będą jako wykroczenie karane mandatem.










