40 osób wzięło w sobotę (7 marca) udział w Zimowej Przeprawie Wisły Wpław w Sandomierzu. Do pokonania z jednego brzegu rzeki na drugi był dystans ponad czterystu metrów.
Temperatura powietrza miała około 9 stopni Celsjusza, a woda 4 stopnie. Piotr Moroń powiedział, że podczas pływania można było odczuć namiastkę zimy.
– Rano był przymrozek, ale teraz jest super słońce, więc jest przyjemnie. Poziom rzeki jest nieco podwyższony, czuć było trochę, że woda ściąga w dół, ale bez problemu można było przepłynąć – opowiadał.
Wśród osób pokonujących Wisłę wpław były także panie, m.in. Katarzyna Bytner.
– Jestem w Sandomierzu na tej imprezie po raz pierwszy, a morsuję od 3 lat. Nurt jest mocny, więc cieszę się, że przepłynęłam. Polecam morsowanie, bo daje odporność, większą wytrzymałość i kondycję. Same plusy – podsumowała.

Jednym z najbardziej doświadczonych w morsowaniu jest Wacław Szyberla z Rzeszowskiego Klubu Morsów Sopelek. Podkreśla, że do pływania w zimnej rzece trzeba się odpowiednio przygotować.
– Ten trening powinien być sukcesywny i nie na basenie, gdzie są warunki cieplarniane, tylko na jakimś mniejszym akwenie. Nie ma czegoś takiego, że bijemy rekordy na siłę, trzeba po prostu słuchać swojego organizmu – zaznaczył.
Każdy z uczestników płynął obowiązkowo z bojką ratowniczą i w płetwach. Dopuszczalne było stosowanie pianek pływackich, czepków i okularów.
Po przepłynięciu Wisły, wszyscy uczestnicy przeprawy zostali zaproszeni na gorący poczęstunek. Była pożywna zupa, kiełbaski i ziemniaki z grilla.
IX Zimowa Przeprawa Wisły Wpław pierwotnie miała się odbyć w styczniu, a następnie w lutym. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji przekładał dwukrotnie terminy z powodu kry na Wiśle, która uniemożliwiała bezpieczne zorganizowanie tego wydarzenia.

























