W 25. kolejce Orlen Superligi piłkarze ręczni Industrii Kielce pewnie pokonali Zepter KPR Legionowo 38:28 (22:15). Najwięcej bramek dla gospodarzy zdobyli Piotr Jarosiewicz 7 i Theo Monar 6. W zespole z Mazowsza najskuteczniejszy był autor 10 goli Mateusz Chabior, wybrany MVP tego spotkania.
Tuż przed meczem kapelan kieleckich sportowców ks. Krzysztof Banasik poświęcił w Hali Legionów pokarmy przyniesione w wielkanocnych koszyczkach przez kibiców.
Dla Kielczan najważniejsze było to, aby zakończyć ten świąteczny mecz bez żadnych urazów, co potwierdza rozgrywający Industrii Piotr Jędraszczyk.
– Najważniejsze, że nikomu nic się stało. Nie był to może perfekcyjny mecz, ale mieliśmy bardzo mało czasu na regenerację po czwartkowym spotkaniu na Węgrzech. Nie szukam wymówek, ale to na pewno nie pomaga, że nie możemy zrobić normalnego treningu – powiedział w rozmowie z Radiem Kielce Piotr Jędraszczyk.
– Najważniejsze jest zwycięstwo i trzy punkty, które zostają w Kielcach. Zespół z Legionowa udowodnił dzisiaj, że potrafi grać w piłkę ręczną, to zespół, który już okrzepł w ORLEN Superlidze, a zawodnicy są odważniejsi w pozycjach rzutowych. Właśnie te rzuty z drugiej linii pokazały, że to groźna broń gości. Ale to nie zmienia faktu, że kontrolowaliśmy przebieg meczu. Wyprowadziliśmy wiele kontrataków, dobrze, że przepracowaliśmy ten element przed środowym meczem z OTP Bank-Pickiem Szeged. Cieszy też to, że w pełni zdrowia przygotowujemy się do tego arcyważnego meczu. Chcieliśmy też, żeby wszyscy zawodnicy spędzili jakiś czas na boisku i by jak najszybciej weszli w rytm meczowy. – podsumował drugi trener Industrii Krzysztof Lijewski.

– Po czwartkowym meczu w Lidze Mistrzów ciężko było dzisiaj grać. Nawet ja, który nie grałem, odczuwałem trudy tego wyjazdu, a co dopiero zawodnicy, którzy spędzili dużo czasu na parkiecie. Dlatego cieszę się, że udało się spokojnie wygrać, kontrolować grę. Fragmentami była niepotrzebna nerwowość, ale myślę, że można to usprawiedliwić. Teraz już przygotowujemy się do rewanżu z OTP Bank-Pickiem Szeged. Jesteśmy na takim etapie sezonu, że tych spotkań mamy już dużo w głowach i nogach, więc jesteśmy gotowi zagrać nawet w środku nocy. Cieszę się, że KPR Legionowo z każdym sezonem rozwija się i że przyjechał dzisiaj do Kielc pokazać się z jak najlepszej strony. – powiedział Łukasz Rogulski, kołowy Industrii Kielce.
– Biorąc pod uwagę poprzednie mecze, to jestem bardzo zadowolony z postawy mojego zespołu. Zwłaszcza z zaangażowania, sporo akcji było pozytywnych, choć więcej w ataku niż obronie. Mogę mieć zastrzeżenia do gry przeciwko kołowemu w obronie w pierwszej połowie oraz za niewykorzystane stuprocentowe sytuacje z bramkarzem rywali. Przeciwko takiemu klasowemu rywalowi takie okazje należy wykorzystywać. Naszym głównym celem jest przyszłotygodniowy mecz z Lotto Puławy u siebie, który jest naszym finałem, bo jeśli wygramy, to myślę, że wejdziemy do play-offów. – zaznaczył Tomasz Strząbała, trener Zeptera KPR Legionowo.
– Zawiodła nasza skuteczność i gra z kołowymi. Tu mieliśmy problemy, a przeciwko takiemu zespołowi jak Industria Kielce każdy błąd i niewykorzystana pozycja kończy kontratakiem i trudno odrabiać straty. Trochę lat tu spędziłem, atmosfera i Hala Legionów przywołuje wspomnienia, ale do każdego meczu przygotowuję się rzetelnie i w każdym chcę grać jak najlepiej i wypełniać założenia trenera. – powiedział Szymon Wiaderny, skrzydłowy Zeptera KPR Legionowo, wychowanek kieleckiej Iskry.
W środę (8 kwietnia) piłkarzy ręcznych Industrii czeka rewanżowe spotkanie fazy play-off Ligi Mistrzów z OTP Bank-Pick Szeged. Aby awansować muszą w Hali Legionów odrobić stratę trzech goli z meczu na Węgrzech.





















