Wróżenie w tej chwili o Iranie i aktualnej sytuacji jest niemożliwe – ocenił na antenie Radia Kielce profesor Włodzimierz Batóg, amerykanista, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.
Przypomnijmy, w środę (8 kwietnia) ogłoszono amerykańsko-irańskie zawieszenie broni, które miało powstrzymać eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Gość Radia Kielce przyznaje, że wszystko w tej wojnie jest zaskoczeniem, począwszy od tego, że Amerykanie zdecydowali się na atak. Nawiązując do zapowiedzi Donalda Trumpa, że zniszczona zostanie cała cywilizacja, profesor przyznaje, że spodziewał się eskalacji konfliktu.
– Uważałem, że Stany, czy prezydent Trump doprowadził tę wojnę do takiego momentu, zagroził tak potężnie i poważnie, że nie będzie miał wyjścia i nie będzie się wahał przed użyciem siły. Dyskusyjne było ewentualnie, jak wielka będzie skala tej siły, jaka zostanie użyta. Natomiast najwyraźniej zadziałały jakieś lobby w Waszyngtonie wojskowe, albo polityczne, które wytłumaczyły prezydentowi, że to jest samobójstwo. Podobnie jak jakieś inne lobby doprowadziło do tego, żeby tę wojnę wywołać. Myślę, że wojna była raczej efektem lobby politycznego, a odwołanie tej operacji i skłonność do rozmów za pośrednictwem Pakistanu jest z kolei efektem nacisku lobby wojskowego, które zdaje sobie sprawę, że nie wygra tej wojny – analizuje profesor.
Gość Radia Kielce przypomina, że amerykańskie wojsko sprzeciwiało się atakowi na Iran, a decyzja w tej sprawie miała charakter polityczny, mocno inspirowany przez Izrael.
– Mój punkt widzenia jest taki: Stany Zjednoczone zostały wepchnięte przez Izrael w tę wojnę, zostały w nią wmanewrowane, używając argumentacji polityczno-wojsko-religijnej nawet. USA posługują się argumentem lęku. On był do pewnego momentu skuteczny, ale już teraz chyba nie działa. Starają się przekonać opinię publiczną, że Iran w jakikolwiek sposób zagraża Stanom Zjednoczonym, co jest nieprawdą. Oczywiście, ropa jakieś znaczenie tam ma. To są też te strategiczne źródła ropy, nad którymi Amerykanie chcą mieć kontrolę. USA próbowały kontrolować ropę irańską od czasów II wojny światowej – przypomina prof. Włodzimierz Batóg. Ekspert ocenia, że Amerykanie nic nie zyskali na wojnie z Iranem. Zwraca przy tym uwagę na dramatycznie niskie notowania prezydenta Donalda Trumpa.
Rozejm amerykańsko-irański trwa, ale działania militarne nie ustały na linii Izrael-Iran. Hezbollah minionej nocy wystrzelił rakiety w kierunku Izraela. Była to odpowiedź na wczorajsze zmasowane izraelskie ostrzały Libanu, w których zginęło ponad 250 osób. Iran m.in. z tego powodu wciąż nie odblokował Cieśniny Ormuz.
– Rozejm zakłada, że obejmie on również działania Izraela, a Izrael twierdzi, że ten rozejm nie obejmuje działań Izraela, w związku z czym Amerykanie mogą rozmawiać, ale Izrael będzie nadal prowadził wojnę. Jest tu rozbieżność amerykańsko-izraelskich interesów, ale i coś co je łączy. Izraelowi zależy, by uderzyć skutecznie w Hamas, Hezbollah, czy Huti, których oskarżają o ataki na Izrael i jednocześnie zbudowanie bariery ochronnej. Stąd te działania w Libanie przeciwko Iranowi, który jest, zdaniem Izraela, siłą szkolącą i wspierającą milicje antyizraelskie. A USA mają obsesję na punkcie nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Co jest także w interesie Izraela. Bo wtedy są tam dwa kraje atomowe: Izrael i Iran – wyjaśnia.
Prof. Włodzimierz Batóg dodaje, że w tle rozejmu zawartego z Iranem przez Amerykanów mogą być także listopadowe wybory do Kongresu.
– Zaryzykowałbym tezę, że te wybory mają jakieś znaczenie. Może trzeba jakoś ochłodzić atmosferę, żeby te wybory wygrać. Jeśli demokratyczna partia wygra wybory, to prezydent zostanie odcięty od finansowania, dojdzie do bardzo poważnego konfliktu między władzą ustawodawczą, a wykonawczą. Donald Trump został wybrany po co innego, obiecywał zakończenie trwających wiecznie wojen – przypomina.
Profesor Włodzimierz Batóg ocenia, że Stany Zjednoczone nie wyjdą z NATO.
– Ale amerykański stosunek do NATO jest bardzo skomplikowany. Zimna wojna skończyła się w 1991 roku, a Amerykanie mają tendencje w polityce międzynarodowe do niewiązania się w żadne trwałe sojusze, albo wiążą się w takie, które spełniają ich cele i oczekiwania. A jeśli NATO nie spełnia celów i oczekiwań, to grożą wyjściem. To też pewna forma nacisku na NATO przymuszenia do jakiejś lojalności – analizuje.
Zdaniem profesora, Polska nie powinna opierać sojuszu na takim państwie, które jest daleko.
– Dla Amerykanów Europa Wschodnia nie jest szczególnie istotna strategicznie, zwłaszcza, że nie interpretują oni Rosji, jako kraju potencjalnie agresywnego dla Europy Wschodniej – podsumowuje.












