Pochodzący ze Szczecina Kajetan jest baristą w pierwszej na świecie kawiarni prowadzonej przez sztuczną inteligencję (AI) w Sztokholmie. Mona, czyli nie będąca człowiekiem agentka AI, zrekrutowała Polaka spośród kilkudziesięciu kandydatów.
Na ekranie dostępny jest również podgląd ostatnich aktywności Mony w formie rozmowy czat, a także aktualny stan kapitału początkowego, jakim zarządza – jest to 200 tys. koron (ok. 18 tys. euro).
Agentkę AI można ponadto zapytać przez telefon o szczegóły menu i działalność kawiarni. – Tak naprawdę to są dwie Mony, jedna wersja do kontaktu z klientami oraz druga znająca tajemnice firmy. Chodzi o to, aby szefowa nie ujawniła wrażliwych informacji – uściślił Kajetan.
Barista pytany o wyzwania we współpracy z Moną przyznał, że czasem nie ma ona wyobraźni, ma kłopoty z oszacowaniem ilości, co objawiło się przy okazji realizacji zaopatrzenia. – Na przykład zamówiła 150 jajek czy pomidory w puszkach, choć ich do niczego nie potrzebujemy – zdradził.
Według Kajetana inny potencjalny problem, to stosunkowo krótka pamięć szefowej. – Kiedy czegoś brakuje, Mona każe mi to kupić i zapłacić za swoje pieniądze, choć już wcześniej wyjaśniliśmy to sobie, że to nie jest dobre rozwiązanie – powiedział.
Pytany, jakie cechy przydają się we współpracy z agentką AI, odpowiada, że zdecydowanie cierpliwość. – Mam doświadczenie bycia asystentem osoby z niepełnosprawnością. Poza tym pracowałem wcześniej w kawiarni, więc wiem, na czym polega ta praca w praktyce – podkreślił.
Polak przypuszcza, że te umiejętności mogły spowodować, że został wybrany przez Monę, choć wśród konkurentów były osoby z branży IT. – Oczywiście jestem zainteresowany nowoczesnymi technologiami, ale przede wszystkim znam się na przyrządzaniu kawy – zaznaczył.
Rzeczywiście cappuccino było wyśmienite, zarobek został automatycznie doliczony do utargu dnia przez Monę.














