Ulica Kozia jest częścią historycznego układu urbanistycznego Kielc. Znajdująca się tuż koło Rynku ulica początkowo kończyła się przy płynącej wówczas w tej części miasta Silnicy, a następnie łączyła się z ulicą Targową.
– Nie wiadomo od czego wzięła się nazwa tej ulicy. Z pewnością jednak nie dlatego, że pasły się tam kozy – mówi Krzysztof Myśliński, Świętokrzyski Wojewódzki Konserwator Zabytków. – Z pewnością jest to jedna z najstarszych ulic w mieście, ponieważ wybiegała z jednego z narożników Rynku.
Ulica Kozia była jednak ulicą gospodarczą, o charakterze uliczek zwanych zatyłkami. Miała natomiast jedną ważną, wyróżniającą cechę: prowadziła do wody. W miejscu, w którym obecnie od ulicy Koziej odbiega, a w zasadzie zaczyna się ulica Silniczna, płynęła bowiem rzeka Silnica. Do dziś pod chodnikami i brukiem jest kanał starej Silnicy.
– Domniemam, że właśnie tam, nad Silnicą, pojono mniejsze zwierzęta domowe. Nie konie czy też bydło, bo większe zwierzęta były pojone przy tzw. rdzawym stawie, który znajdował się mniej więcej w tym miejscu, gdzie obecnie znajduje się Okrąglak przy urzędzie wojewódzkim. W tej okolicy był bowiem początkowo bród przez rzekę, a dopiero od początku XIX wieku kamienny most – dodaje Krzysztof Myśliński.
Przy ulicy Koziej początkowo były drewniane domy. Z czasem zaczęto jednak budować kamienice. Na początku XIX wieku wzniesiono pierwszą w Kielcach dwupiętrową kamienicę, która dziś ma adres Rynek 2. Za ulicą Orlą były natomiast tereny należące do browaru. Trzeba mieć świadomość, że naturalną granicą Kielc była wówczas Silnica, na której kończyły się wszystkie ulice. Tak było do połowy 19. stulecia. Obecnie tą starą część miasta wyznacza natomiast Aleja IX Wieków Kielc.
– Mówiąc o zabudowaniach przy ulicy Koziej historycznie wart odnotować drewniany dworek mieszczący się po północnej stronie ulicy Silnicznej, u jej zbiegu z ulicą Kozią. Mieszkała w nim rodzina Biechońskich, a przez pewien czas Stefan Żeromski. Dworek został rozebrany bodajże kilkanaście lat temu. Wyburzona niedawno została także narożna kamienica przy ulicy Koziej 5. To miejsce o tyle ciekawe, że była w nim jedna z żydowskich kuczek. Na werandzie, czy raczej w wykuszu, w czasie święta Sukkot modlili się pobożni Żydzi. Po tej kamienicy pozostał do dziś jedynie kawałek muru – opowiada Świętokrzyski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Krzysztof Myśliński dodaje, że w miejscu, w którym obecnie jest niezbyt estetyczny i uporządkowany parking, był piętrowy budynek, w którym w okresie międzywojennym przyjmowali lekarze.
– W domach przy tej ulicy, nie potrafimy określić obecnie w których, w okresie międzywojennym mieściły się co najmniej dwa żydowskie domy modlitwy. Nie były to jednak domy w znaczeniu architektonicznym czy też budowalnym, po prostu pomieszczenia – dodaje.
W czasie drugiej wojny światowej ulica Kozia znajdowała się na terenie utworzonego przez Niemców w 1941 roku getta. Po zakończeniu niemieckiej okupacji nazwę Kozia zmieniono na Świętokrzyska.
Ulica Kozia jest więc częścią historycznego układu urbanistycznego Kielc. Początkowo kończyła się przy płynącej wówczas w tej części miasta Silnicy, a następnie łączyła się z ulicą Targową. Dziś kończy się jednak przed Aleją IX Wieków Kielc. I mimo że sąsiaduje z ratuszem, przez lata była jedną z najbardziej zaniedbanych ulic w centrum Kielc. Na początku trzeciej dekady XXI wieku ulica Kozia doczekała się jednak nowej nawierzchni i chodników. Uporządkowany został również jej fragment przy Alei IX Wieków Kielc.

























