Ważą się losy rzeczników praw uczniowskich. Ich powołania w szkołach i samorządach chce Ministerstwo Edukacji Narodowej. Przeciw tym planom protestuje Związek Nauczycielstwa Polskiego.
Zbigniew Błasiński, prezes świętokrzyskiego okręgu ZNP zapewnia, że sprzeciw ma mocne podstawy.
– Jest to naturalny odruch obronnych nauczycieli, bo instytucji broniących praw uczniów i rodziców jest aż nadto. Bardziej by się przydał rzecznik dyscypliny ucznia – twierdzi prezes świętokrzyskiego ZNP.
Zbigniew Błasiński podkreśla, że kolejnym problemem jest finansowanie rzeczników. Ministerstwo Edukacji nie przewidziało na ten cel pieniędzy.
To niepokoi też samorządowców. Projekt ustawy skrytykował Związek Miast Polskich. Tomasz Porębski, zastępca prezydenta Kielc mówi, że sama idea powołania osób, które wspierają uczniów jest dobra, ale forma, w jakiej próbuje wprowadzić rzeczników MEN już mniej mu się podoba.
– Diabeł tkwi w szczegółach. Najbardziej niepokoi fakt, że jest to kolejny element, który musiałby być w całości sfinansowany przez samorząd. Wzbudza to wątpliwości też prezydentów innych miast – tłumaczy.
Projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia trafił do Sejmu w kwietniu. Oprócz szkolnych rzeczników praw uczniowskich zakłada on również powołanie rzeczników wojewódzkich i rzecznika krajowego. Samorządy dostaną też możliwość powołana rzeczników gminnych i powiatowych










