8 lipca tego roku wejdzie w życie nowelizacja przepisów nadająca Państwowej Inspekcji Pracy nowe uprawnienia z zakresu kontroli i przekształcania umów B2B na umowy o pracę. Jak wdrażanie nowych regulacji będzie o wyglądało w praktyce? Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy przyznaje, że będzie to proces długotrwały i złożony.
Inspektor wyjaśnia, że procedura przekształcenia formy zatrudnienia będzie odbywała się na podstawie wydanego polecenia. Do wyboru są dwie ścieżki – całkowita nowość czyli ingerencja w treść umów cywilnoprawnych, a druga to wydanie polecenia przekształcenia umowy cywilnoprawnej na umowę o pracę.
– W Inspekcji Pracy polecenie oznacza zaproszenie do rozmów. Inspektor wydając polecenie nie zmienia treści umowy cywilnoprawnej tylko siada z dwiema stronami – pracownikiem i pracodawcą – i namawia je do tego, aby obowiązująca umowa stała się umową o pracę. Jeśli strony uznają, że nie chcą wtedy inspektor się wycofa. Jeżeli jednak inspektor będzie pewny, że ma do czynienia z umową o pracę, mimo że deklarowana forma zatrudnienia jest inna to sprawa trafi do okręgowego inspektora pracy, który wydaje decyzję. Takich inspektorów jest 16 więc to nie jest tak, że ich liczba będzie szła w setki tysięcy lub nawet miliony. Inspektor musi uwzględnić również wolę stron. Chyba, że jest ona sprzeczna z prawem. Decyzja okręgowego inspektora pracy zapadnie dopiero po postępowaniu administracyjnym. Od niej będzie przysługiwało odwołanie do sądu – tłumaczy.

Inspektor przypomina, że tym co różni umowę cywilnoprawną od umowy na pracę jest to, że zatrudniony sam decyduje kiedy oraz jak długo wykonuje pracę.
– Swoboda na umowie cywilnoprawnej jest olbrzymia, ale musimy też pamiętać, że ze skarg, które napływają do PIP wynika, że wiele osób pracuje po 400 godz. miesięcznie. To dwa razy więcej niż w przypadku pracowników zatrudnionych na umowie o pracę. Często te osoby nie mają ustalonej stawki godzinowej oraz są obarczane karami umownymi. Niejednokrotnie okazuje się, że ktoś pracuje 2-3 miesiące i nic nie zarabia, a jednocześnie dostaje kary np. za spóźnienie, za brak odzieży wymaganej w pracy, zbyt wolną pracę, czy niewykonanie polecenia. W tej kwestii ograniczeniem jest tylko fantazja pracodawcy – zwraca uwagę.
Marcin Stanecki podkreśla, że PIP otrzymuje obecnie olbrzymią liczbę skarg od pracowników. Tylko w 2025 roku było ich około 52 tys.
– W tej chwili z poszczególnych okręgów napływają informacje o wzroście liczby skarg. Przykładowo w Krakowie o 30 proc. W tej chwili dominują w nich dwa zagadnienia – przekształcanie umów cywilnoprawnych oraz mobbing – wyjaśnia.

Nowe regulacje oznaczają także zwiększenie liczby inspektorów. Marcin Stanecki wyjaśnia, że jednym ze skutków ich wprowadzenia powinno być podniesienie ich liczby do 300 osób. Pewnym jest jednak, że w tym roku to nie nastąpi.
– Na razie pewne jest jedynie 100 nowych inspektorów. Przyszłorocznego budżetu nie jestem w stanie przewidzieć. Należy pamiętać, że lada moment wdrożony zostanie projekt dyrektywy o jawności wynagrodzeń. PIP po raz pierwszy w historii będzie organem doradczym, szkoleniowym i kontrolnym. Będziemy jak Rzecznik Praw Obywatelskich w zakresie równego traktowania na gruncie prawa pracy, a mamy do tego celu oddelegowanych tylko 10 etatów. Stąd tych obowiązków będzie dużo – stwierdził.
W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy w całym kraju miała 1,5 tys. inspektorów. Obecnie jest ich 1,6 tys., a docelowo, po uwzględnieniu wejścia nowych regulacji prawnych będzie ich 1,7 tys.










