Po kilku tygodniach niepewności i intensywnej reorganizacji Szpital Powiatowy w Pińczowie wraca do normalnego funkcjonowania. Najważniejszą informacją dla mieszkańców jest ponowne uruchomienie oddziału wewnętrznego, który od początku tygodnia ponownie przyjmuje pacjentów. To jeden z pierwszych efektów działań pełniącego obowiązki dyrektora placówki Bartosza Straszaka, który kieruje szpitalem od trzech tygodni.
Jednym z najważniejszych pytań, jakie pojawiły się po wznowieniu działalności oddziału, była kwestia personelu medycznego. Dyrektor nie chciał ujawniać szczegółów prowadzonych rozmów i negocjacji, podkreślając, że część spraw wymaga zachowania poufności.
– Pewne kwestie menedżerskie wymagają ciszy, dlatego nie chciałbym opowiadać o wszystkich kulisach dotychczasowych negocjacji. Mogę jedynie powiedzieć, że zdecydowana większość lekarzy, którzy wcześniej pracowali w tej placówce, wróciła do pracy. Nadal prowadzimy rozmowy z nowymi kandydatami, ale wszystko wymaga czasu – zaznaczył.
Według dyrektora odbudowa zespołu medycznego pozostaje jednym z priorytetów kierownictwa szpitala.
Bartosz Straszak pełni funkcję dyrektora od zaledwie trzech tygodni. Jak podkreśla, jest jeszcze za wcześnie na formułowanie kompleksowej oceny stanu placówki. Uważa, że najpierw taką ocenę powinien poznać właściciel szpitala, czyli Zarząd Powiatu Pińczowskiego. Dyrektor zwrócił uwagę, że objął stanowisko w wyjątkowo dynamicznych okolicznościach.
– Tak jak nowym rządom daje się pierwsze sto dni na wdrożenie i ocenę działań, tak proszę o podobną wyrozumiałość wobec mnie. Najpierw chcę dobrze zdiagnozować problemy, a następnie przygotować plan naprawczy i rozwojowy. Chcę być uczciwy wobec mieszkańców i na bieżąco informować o wszystkich pomysłach oraz planach – podkreślił.
Nowy dyrektor nie ukrywa, że szpital nadal zmaga się z poważnymi problemami kadrowymi. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy chirurgii i anestezjologii.
– W niektórych miejscach nadal mamy braki kadrowe. Na oddziale chirurgicznym poszukujemy dodatkowych chirurgów. Pilnie potrzebujemy także anestezjologa, ponieważ nasi obecni specjaliści są bardzo obciążeni pracą. Liczba wykonywanych zabiegów, również endoskopowych, jest bardzo duża, co świadczy o wysokim poziomie naszych fachowców, ale potrzebują oni wsparcia kolejnych osób – wyjaśnił Bartosz Straszak.
Kierownictwo placówki analizuje również możliwości rozwoju poradni specjalistycznych.
W kwestii finansów szpitala dyrektor podkreślił, że nie zamierza komentować działań swoich poprzedników. Pytany o zadłużenie oraz kwestie zobowiązań zaznaczył, że dane finansowe szpitala są publicznie dostępne i każdy może się z nimi zapoznać. Natomiast szczegółowe wyliczenia pozostają obecnie przedmiotem rozmów pomiędzy szpitalem a władzami powiatu. Dyrektor nie ukrywa jednak, że sytuacja finansowa placówki jest trudna i wpisuje się w problemy, z którymi mierzy się większość szpitali powiatowych w Polsce.
– Wszystkie szpitale powiatowe zmagają się dziś z ogromnym zadłużeniem. Składa się na to wiele czynników. Niektóre decyzje podejmowane przez lata sprawiły, że kondycja finansowa szpitala nie jest dla mnie satysfakcjonująca. Narastające straty, kolejne waloryzacje kosztów i różne zobowiązania powodują, że problem z roku na rok staje się coraz większy – ocenił.
Pomimo wyzwań związanych z personelem i finansami dyrektor zapewnia, że mieszkańcy nie powinni obawiać się o dalsze funkcjonowanie placówki.
Od lat w Pińczowie powraca także temat uruchomienia oddziału neurologicznego. Dyrektor przyznaje, że temat jest znany i regularnie pojawia się w publicznej debacie, jednak obecnie nie znajduje się wśród najpilniejszych zadań.
– To kwestia, która wraca co jakiś czas. Na dziś pozostaje jednak na bocznym torze. Nie ma konkursów ogłoszonych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a dodatkowo obowiązujące umowy z podmiotami działającymi na terenie powiatu również mają znaczenie. Nie chciałbym składać deklaracji, które mogłyby wzbudzać nadzieje niemożliwe do realizacji w najbliższym czasie – powiedział.
Dyrektor pytany o pojawiające się wcześniej informacje dotyczące możliwości przejęcia większej części działalności szpitala przez firmę Intercard, odpowiedział krótko i jednoznacznie: – Na pewno nie za moich rządów.










