W czwartek (4 czerwca) obchodzimy 37. rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych. Zapoczątkowały one upadek komunizmu w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.
– Wybory 4 czerwca 1989 roku miały ogromne znaczenie polityczne. Przyniosły spektakularne zwycięstwo „Solidarności” i klęskę komunistów. To wydarzenie zapoczątkowało demokratyczne przemiany w kraju. Były to jednak częściowo wolne wybory parlamentarne – podkreśla Waldemar Bartosz, przewodniczący świętokrzyskiej Solidarności, były poseł na Sejm I oraz III kadencji. – Trudno je nazwać demokratycznymi, ale bez wątpienia otwierały drogę do wolności. Wówczas i dzisiaj, przy różnych zawirowaniach historycznych i doświadczeniach, uważam, że to był dobry kierunek – dodaje.
Wybory w 1989 roku były pokłosiem obrad Okrągłego Stołu – ustaleń pomiędzy władzami PRL, a stroną opozycyjno-solidarnościową. Ustalono, że 35 proc. miejsc w Sejmie oraz wszystkie miejsca w Senacie zostaną rozdzielone w drodze demokratycznego głosowania. Komuniści chcieli w ten sposób zachować „pakiet kontrolny”. Mimo propagandy i uprzywilejowanego dostępu do mediów, PZPR przegrała wybory z opozycją skupioną wokół Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”.
– Nasza kampania wyborcza w dużej mierze była oparta na masowym kolportażu plakatów i ulotek, które docierały dosłownie do każdego miasta i każdej wsi. Natomiast bardzo ważny był wizerunek Lecha Wałęsy. Każdy starał się zrobić sobie zdjęcie z przewodniczącym „Solidarności” pokazując w ten sposób, że jest w jego drużynie – wspomina Waldemar Bartosz.
W ówczesnym województwie kieleckim w wyborach 4 czerwca 1989 roku bezapelacyjnie zwyciężyli kandydaci solidarnościowi. Byli to w wyborach do Sejmu: Maria Stolzman, Juliusz Braun, Edward Rzepka, Michał Chałoński, Adam Mitura i Tadeusz Kowalczyk oraz, w wyborach do Senatu: Jerzy Stępień i Stanisław Żak.










