
Funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego współpracował ponoć z gangiem Grzesika. Gdy sprawa wyszła na jaw, został on dyscyplinarnie zwolniony ze służby, ale nie usłyszał zarzutów karnych. To nie jedyny taki przypadek w historii gangu zabójców kantorowców.
Opowiadając o historii gangu Tadeusza Grzesika trudno pominąć drażliwe tematy. Jednym z nich są kontakty z funkcjonariuszami organów ścigania. Znaleźliśmy co najmniej dwa przykłady. Jeden dotyczy podkarpacia, a drugi jest sprawą z województwa świętokrzyskiego.
Dotyczy on kontaktów Jacka P. z wysokim funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego, który pełnił nawet stanowisko zastępcy naczelnika kieleckiej struktury tej służby.
Sprawa objęta jest tajemnicą służbową, a nam pozostało dociekanie odpowiedzi na pytanie: czy bandyta był policyjnym informatorem, czy oficer był kretem w służbach? A może jest jeszcze inna możliwość?
Historię gangu morderców kantorowców przedstawiamy w podcaście „Kryminalne historie”.







