W pierwszym meczu finału baraży o awans do Betclic 2. Ligi piłkarze KSZO 1929 Ostrowiec przegrali z Resovią Rzeszów 0:1 (0:1).
Zwycięskiego gola zdobył w 44. minucie Mateusz Czyżycki. Goście kończyli ten mecz w „dziesiątkę”, gdy w 65. drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Patryk Romanowski.
Trener przyjezdnych Kamil Kuzera, na pomeczowej konferencji prasowej powiedział, że takie mecze, bez względu na to czy to gra przeciwnik z wyższej klasy rozgrywkowej, z tym z niższej, zawsze będą obfitowały w sytuacje z jednej i z drugiej strony.
– Wykonaliśmy 50 proc. tej pracy, którą zrobiliśmy i tego całego zamieszania, które tutaj trwa, zrobiliśmy na naszą korzyść. Jeżeli mam ocenić swój zespół, to jestem zadowolony z tego, że po tak dużej ilości zmian, po czerwonej kartce, po tym, gdzie pojawiły się kontuzje, potrafiliśmy naprawdę bardzo dobrze bronić, grając z zespołem, który nie ma co się oszukiwać, jest dobry w tej grze bezpośrednio. Chwała moim chłopakom za to, że przetrwaliśmy ciężkie momenty, bo takie były, ale tak jak powiedziałem na początku, trzeba się liczyć z tym, że to się w piłce po prostu dzieje, gramy dalej, jeśli chodzi o nas, regenerujemy się, jedziemy jak najszybciej do domu i widzimy się we wtorek – podsumował.
Łukasz Tarkowski, trener KSZO, rozpoczął swoją wypowiedź od oceny systemu baraży.
– Ten terminarz nie jest sprawiedliwy, bo kiedy Resovia spokojnie przygotowywała się do meczu z nami, to my graliśmy jeszcze w środę trudne spotkanie z Wikędem i myślę, że to jest na pewno do przemyślenia na przyszłość. Zespoły trzecioligowe mocno walczą, żeby grać wyżej, a później tak naprawdę dyspozycja dnia może zadecydować o wszystkim. Co do meczu, to wydaje mi się, że w pierwszej połowie, Resovia była lepszym zespołem, potrafiła przyspieszyć, a my napędzaliśmy trochę te ataki, a tego właśnie nie chcieliśmy zrobić. Mieliśmy sprawić, żeby to goście pobiegali trochę za piłką, bo nikt tego nie lubi i przede wszystkim nie chcieliśmy tych faz przejścia, z których Rzeszowianie mieli korzyści, czy też sytuacje bramkowe. W drugiej części byliśmy już zdecydowanie lepsi. Wiadomo, spowodowała to też czerwona kartka dla rywala. Stworzyliśmy dużo sytuacji, które powinniśmy zamienić się na bramkę. I to mnie napawa optymizmem, bo jesteśmy zespołem, który tworzy dobre okazje, nieprzypadkowe, nie po stałych fragmentach, tylko z gry. I tych wejść w pole karne było sporo i wydaje mi się, że to jest to, co trzeba poprawić, żeby w Rzeszowie wygrać, bo musimy jechać tam po wygraną, a nie po przetrwanie, czy remis – przyznał.
Mateusz Majewski, napastnik KSZO, zapewnił, że w rewanżu wszystko może się zdarzyć.
– Jest jeszcze pełne 90 minut, które musimy zagrać na pewno jeszcze lepiej niż dzisiaj, bo Rzeszów nas niczym nie zaskoczył, natomiast uważam, że w pojedynkach takich indywidualnych trochę za dużo zostawiliśmy pola rywalowi. Resovia jest zespołem, który szybko operuje piłką i na pewno gra na wyższym poziomie od nas. Mamy 90 minut i tyle czasu, żeby odwrócić losy tego dwumeczu, na pewno stać nas na to i bardzo w to wierzę, że pojedziemy do Rzeszowa po spełnienie marzeń – podkreślił.
Rewanżowy mecz finału baraży o awans do Betclic 2. Ligi zostanie rozegrany w najbliższy wtorek (9 czerwca) w Rzeszowie.















