Mieszkańcy Domaszowic nie chcą w swojej miejscowości krematorium. Taka inwestycja ma – ich zdaniem – szczególny charakter i olbrzymie oddziaływanie społeczne, więc nie powinno jej być w pobliżu domów mieszkalnych. O tym jak pogodzić odczucia mieszkańców z potrzebą tworzenia takich instytucji rozmawialiśmy w programie Interwencja.
Największe emocje budzi lokalizacja planowanego obiektu. Krematorium miałoby powstać około 300 metrów od najbliższych zabudowań mieszkalnych, na terenach, które niedawno zostały przeznaczone pod rozwój budownictwa jednorodzinnego. Mieszkańcy przez wiele lat zabiegali o zmianę przeznaczenia tych gruntów i liczyli na dalszy rozwój miejscowości.
– Chcemy tu żyć, wychowywać dzieci i przekazać swoje domy kolejnym pokoleniom. Trudno wyobrazić sobie komfortowe życie z takim sąsiedztwem za płotem – mówili. – A mając za ogrodzeniem krematorium, czulibyśmy się bardzo niekomfortowo. Osiedliliśmy się tu nie na 5 minut, tylko po to, by spędzić całe życie i przekazać jeszcze jakieś dziedzictwo swoim dzieciom i wnukom – dodawali.

Protestujący zwracali uwagę nie tylko na kwestie psychologiczne, ale także ekonomiczne. Obawiają się bowiem spadku wartości działek oraz zahamowania rozwoju miejscowości. – Te działki są przeznaczone na rodzinne budownictwo mieszkaniowe. A kto będzie chciał sobie tutaj postawić dom? – pytali. Taka inwestycja jak spalarnia będzie stygmatyzowała Domaszowice, więc na pewno nikt ich nie kupi i nie będzie chciał się tu osiedlić – zaznaczali.
Mieszkańcy podnosili również argumenty dotyczące ochrony środowiska. – Krematorium to jest ogromna emisja dwutlenku węgla w powietrze – mówiła jedna z mieszkanek Domaszowic. Podczas jednej ceremonii spalarnia emituje około 240 kilogramów dwutlenku węgla, co się równa przejechaniu 975 kilometrów autobusem średniej wielkości. Choć nowoczesne technologie ograniczają emisję zanieczyszczeń, nie ma gwarancji, że działalność obiektu pozostanie całkowicie bez wpływu na otoczenie – dodała.
Sprawa znajduje się obecnie na etapie postępowania administracyjnego w Starostwie Powiatowym w Kielcach. Jak poinformował członek zarządu powiatu, Mariusz Ściana, inwestor złożył wniosek o pozwolenie na budowę, jednak dokumentacja wymaga uzupełnień w 23 punktach.
– To bardzo wczesny etap procedury. Analizujemy nie tylko kwestie formalne, ale również głosy mieszkańców i aspekt społeczny całego przedsięwzięcia – podkreślił. – Jesteśmy samorządem, to ci państwo nas wybrali i od tego jesteśmy, żeby dbać o ich interesy. Niemniej jednak inwestor też ma swoje prawa, więc nie możemy jednoznacznie stanąć po jednej ze stron, nie bacząc na przepisy prawa – dodał Mariusz Ściana. Termin dostarczenia dokumentów wyznaczono do końca września.

Wójt gminy Masłów Tomasz Lato zwrócił uwagę, że obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje w tym miejscu takiej inwestycji. – Usługi zapisane w planie dotyczą sklepów, rekreacji, kultury czy codziennych potrzeb mieszkańców, ale spopielarnia zwłok nie została w tym katalogu uwzględniona – zaznaczył. Wójt boi się zahamowania rozwoju gminy. – Dzisiaj, jeżeli ktoś wyprowadza się z Kielc, to gmina Masłów tutaj przoduje, liczba mieszkańców wzrasta nam około 100 osób rok do roku. Czy ludzie osiedlą się w pobliżu spalarni zwłok? – pytał.
Bartosz Rominiecki, dyrektor firmy Kalfrisa Polska, która produkuje piece krematoryjne, zapewnił, że wszystkie urządzenia przechodzą szczegółowe testy emisji i są stale monitorowane. – Każde urządzenie po zainstalowaniu jest sprawdzane przez laboratorium, wszystko jest udokumentowane i tak pokazujemy, że nie odczuwa się żadnych zapachów – podkreślił. Według niego prawidłowo funkcjonujące krematorium nie powinno być źródłem uciążliwych zapachów ani zanieczyszczeń.
Argumenty te nie przekonują jednak mieszkańców, którzy zbierają podpisy pod petycją. Poparcie dla ich stanowiska deklarują także lokalni radni, sołtys Domaszowic, przewodniczący Rady Gminy Masłów oraz proboszcz miejscowej parafii.
Echa inwestycji trafiły też do sąsiadujących z Domaszowicami dzielnic Kielc. Kielecki radny Wiesław Koza powiedział, że jest zaskoczony lokalizacją spalarni. Taka inwestycja była przymierzana przez Zieleń Miejską, ale miała być usytuowana na uboczu miasta.

Przedstawiciel inwestora, firmy Zwolscy, nie wziął udziału w audycji, ale przed programem otrzymaliśmy oświadczenie w sprawie inwestycji w Domaszowicach.
1. Bezpieczna lokalizacja i dystans od zabudowań
Obiekt zaplanowano w naturalnym dla tej funkcji otoczeniu – zaledwie 700 m od cmentarza komunalnego w Cedzynie i 500 m od kościoła. Co kluczowe dla komfortu sąsiadów, budynek zachowuje bezpieczny i wyraźny dystans około 400 metrów od najbliższych domów mieszkalnych. Gwarantuje to pełną prywatność i brak ingerencji w codzienne życie mieszkańców.
2. Dyskretna architektura i zieleń izolacyjna
Budynek spopielarni został zaprojektowany w sposób niezwykle stonowany. Będzie to nowoczesny, niski obiekt o neutralnej architekturze, który wtopi się w krajobraz. Cały teren zostanie otoczony dużą ilością starannie zaaranżowanej zieleni izolacyjnej (drzewa i krzewy), co zapewni pełną kameralność.
3. Standardowa funkcja usługowa według prawa
Pragniemy sprostować błędną narrację o rzekomej konieczności stosowania nadzwyczajnych procedur. Zgodnie z polskim prawem, klasyfikacją PKD oraz orzecznictwem sądów, krematoria pełnią standardową funkcję usług komunalnych, pokrewną zakładom pogrzebowym. Nie ma podstaw prawnych, by sztucznie nadawać im inny status.
4. Brak wpływu na ruch drogowy i logistykę
Inwestycja nie spowoduje wzrostu natężenia ruchu ani zwiększenia liczby karawanów w miejscowości. Wjazd na teren obiektu będzie odbywał się bezpośrednio z drogi głównej. Karawany i tak codziennie poruszają się tą trasą, zmierzając na pobliski cmentarz w Cedzynie. Nowy obiekt nie zmieni dotychczasowego krajobrazu komunikacyjnego okolicy.
5. Ekologia i najnowocześniejsza technologia
Instalacja w Domaszowicach zostanie wyposażona w zaawansowane, w pełni zautomatyzowane piece kremacyjne. Dzięki komorze dopalania gazów w temperaturze powyżej 850°C proces jest całkowicie bezdymny i bezwonny. Emisje są ograniczone do absolutnego minimum – podczas normalnej pracy z komina nie wydobywają się żadne widoczne produkty spalania. Urządzenia spełniają najbardziej rygorystyczne normy środowiskowe.
6. Wsparcie dla rodzin w żałobie i trendy rynkowe
Liczba kremacji w Polsce systematycznie rośnie i stanowi już 35-50 proc. wszystkich pogrzebów. Obecnie mieszkańcy regionu muszą korzystać z instalacji w odległych miastach, co utrudnia rodzinom osobiste pożegnanie bliskich. Budowa obiektu na miejscu usuwa bariery logistyczne i zapewnia godne warunki pochówku blisko domu.
7. Pozytywne doświadczenia innych miast regionu
Nowoczesne i bezpieczne spopielarnie z powodzeniem działają już w Jędrzejowie, Skarżysku-Kamiennej oraz Pińczowie. Obiekt w Pińczowie funkcjonuje zaledwie 100 m od domów i 120 m od szkoły – codzienna praktyka pokazuje, że jest całkowicie neutralny, bezwonny i nie generuje uciążliwości dla otoczenia. W całej Polsce działa już blisko 100 takich instalacji.
8. Otwartość na dialog i obecność eksperta
Szanując obawy mieszkańców, na planowane spotkanie zaprosiliśmy oficjalnego przedstawiciela producenta urządzeń kremacyjnych na Polskę. Będzie on na miejscu odpowiadał na wszelkie pytania techniczne. Deklarujemy pełną gotowość do dialogu, organizacji spotkań informacyjnych oraz udostępnienia dokumentacji potwierdzającej absolutne bezpieczeństwo ekologiczne inwestycji.


























