Pół roku minęło od zlikwidowania nielegalnej hodowli psów w gminie Zagnańsk. Uratowane boksery wciąż wymagają rehabilitacji. Tymczasem prokuratura ustaliła, że ich oprawca znęcał się nie tylko nad zwierzętami i skierowała akt oskarżenia do sądu.
Małgorzata Krasuska-Kaliś z Fundacji dla Szczeniąt Judyta, pod której opiekę trafiły uratowane zwierzęta, powiedziała że były one w katastrofalnym stanie.
– Wtedy temperatury sięgały minus 20 stopni, na ziemi zalegała pokrywa śnieżna, a one nie miały zapewnionych warunków, gdzie mogłyby się schować. Psy, które przeżyły były skrajnie wychudzone i odwodnione, miały widoczne żebra i trzęsły się z wychodzenia. Na miejscu znajdowały się też martwe zwierzęta. To cud, że część psów przeżyła – mówi Małgorzata Krasuska-Kaliś.
Przedstawicielka fundacji dodaje, że po dokładnych badań weterynaryjnych okazało się, że stan zdrowia zwierząt jest bardzo ciężki.
– Miały mnóstwo pasożytów, a ich badania krwi były bardzo złe. Mimo, że minęło już pół roku, część z nich wciąż ma niedowagę. Na ich ciałach widoczne były zmiany skórne, strupki i rany oraz blizny. Trzy szczeniaki wymagały przeprowadzenia zabiegów okulistycznych – wylicza Małgorzata Krauska-Kaliś.
Poza złym stanem fizycznym przedstawicielka fundacji wskazuje na zaburzenia w psychice czworonogów.
– Do chwili obecnej większość z nich pracuje z behawiorystą. Są to psiaki, które są wycofane, nieufne, mają spore braki socjalizacyjne. Nie potrafią się zachowywać w stosunku do innych psów – mówi.
Obecnie boksery przebywają w domach tymczasowych u rodzin, które otoczyły je opieką i chcą zostać ich formalnymi właścicielami.
– Są u osób, które znają specyfikę tej rasy. Wiedzą, w jaki sposób z takimi psiakami pracować i finalnie będą chciały je adoptować i zostawić u siebie. Jednak na chwilę obecną pełnią po prostu rolę domu zastępczego. Będą mogli zostać oni pełnoprawnymi opiekunami dopiero po zakończeniu procesu sądowego – wyjaśnia Małgorzata Krasuska-Kaliś.
Jak informuje prokurator Daniel Prokopowicz obecnie śledczy zakończyli zbieranie dowodów i po przeanalizowaniu uzyskanego materiału skierowali sprawę do sądu.
– Ustaliliśmy, że podejrzany dopuścił się gwałtu a także znęcania fizycznego i psychicznego nad osobami najbliższymi a także znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Kierował również groźby wobec świadka swoich przestępstw – wylicza prokurator.
Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności. O jego losach zadecyduje Sąd Rejonowy w Kielcach.










