Sezon na jagody w pełni, a to oznacza także, że przy wielu drogach można spotkać osoby sprzedające te owoce.
Nadkom. Mariusz Bednarski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach podkreśla jednak, że taki handel jest niebezpieczny.
– Bywają takie sytuacje, gdzie kierujący zauważy takiego handlującego w ostatniej chwili, gwałtownie zatrzymuje się praktycznie w miejscu i stwarza zagrożenie w ruchu drogowym. To może doprowadzić do kolizji, czy też wypadku – przestrzega.
Przydrożny handel jest legalny wtedy, jeżeli dana osoba ma wydane pozwolenie od zarządcy drogi na zajmowanie pasa drogowego. Zarówno handlujący, jak i kupujący narażają się na mandat karny – dodaje nadkom. Mariusz Bednarski.
– Jeżeli stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym jest po stronie sprzedającego to oczywiście jest on pociągany do odpowiedzialności. Z kolei jeżeli kupujący spowoduje zagrożenie zatrzymując pojazd w miejscu nie do końca dozwolonym i niebezpiecznym, wówczas to on naraża się na mandat – wyjaśnia.
Pani Katarzyna od lat handluje jagodami na kieleckich bazarach. Sama także ocenia, że sprzedawanie owoców przy drodze może być niebezpieczne.
– Odradzam taki handel. Zatrzymują się przy sprzedających samochody, które mogą spowodować wypadek. Zdaję sobie sprawę, że jest to wygodne, gdyż osoby takie uzbierają jagody w lesie, wychodzą od razu na drogę i handlują nimi. Nie ponoszą kosztów dojazdu do miasta, nie muszą też płacić za handel na targowisku – tłumaczy.
Jeśli chcemy handlować jagodami niedaleko od miejsca zebrania, warto przenieść się na parking leśny. Wówczas na pewno nie będziemy narażać siebie i innych na niebezpieczeństwo.










