Ponad 30 posłów Prawa i Sprawiedliwości zostanie wykluczonych z partii. O zmianach poinformował szef ugrupowania, Jarosław Kaczyński. Rozłam jest spowodowany ultimatum jakie władze PiS postawiły działaczom związanym ze stowarzyszeniem Rozwój Plus, któremu przewodzi były premier Mateusz Morawiecki.
Zdaniem Artura Gierady, przewodniczącego świętokrzyskich struktur Koalicji Obywatelskiej, rozłam w Prawie i Sprawiedliwości można określić mianem walki o ambicje i możliwe stanowiska w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych. – Nie ma tam spoiwa ideologicznego. Walka frakcji, która doprowadziła do tego, że po jednej stronie politycznej będą teraz dwie partie dla nas nie ma większego znaczenia. Nawet nie liczymy na to, że z którąś z nich da się współpracować w najważniejszych dla Polski sprawach. Tym bardziej, że na razie zarówno środowisko prawicy, jak i prezydent Karol Nawrocki pokazują, że koncentrują się na rywalizacji, a nie dialogu – ocenia.

Z kolei według europosła Adama Jarubasa, wiceprezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego i szefa świętokrzyskich struktur ludowców, poważny rozłam stał się faktem, bo to nie tylko kilkudziesięciu posłów, ale będą też samorządowcy, którzy opuszczą PiS. – Obóz prawicowy bywał podzielony, ale zwykle dawał sobie z tymi napięciami radę. Teraz w istocie odejście blisko 40 posłów pewnie będzie się również wiązało z odejściem samorządowców zaangażowanych w stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego. To także trzech świętokrzyskich posłów. To jest poważne pęknięcie i osłabienie obozu prawicowego. Widać, że te napięcia są olbrzymie. Widać, że Jarosław Kaczyński chce współpracować raczej z Grzegorzem Braunem i Konfederacją, co jest zabójcze dla Polski i niezgodne z interesem naszego kraju. My jako partia po drugiej stronie sceny politycznej trzymamy kciuki za sytuację w PiS. Niech sobie łby urywają, my będziemy robić swoje, będziemy wzmacniać polską gospodarkę i dbać o bezpieczeństwo naszego kraju – komentuje Adam Jarubas.

– Nie byliśmy i nie jesteśmy zamknięci na współpracę z PiS-em. Ani wcześniej, ani teraz – stwierdza Michał Wawer. Poseł Konfederacji przyznaje, że choć wizja możliwego sojuszu z jedną z dwóch frakcji PiS nie wzbudza w jego środowisku entuzjazmu, to jest brana pod uwagę jako szansa na odsunięcie obecnego rządu od władzy.
– Zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Mateusz Morawiecki ponoszą pełną odpowiedzialność za wszystkie kompromitujące rzeczy, które działy się przez 8 lat ich rządów. Jak masowa emigracja, uległość wobec Unii Europejskiej, czy wiele innych krytykowanych przez nas kwestii. Jednak jeśli będzie to warunek odsunięcia Tuska od władzy, to możliwe, że będziemy szukać jakiegoś porozumienia z tymi ugrupowaniami. Na co liczymy w kontekście tego co się wydarzyło? Przede wszystkim zależy nam na ukazaniu jak nisko upadło całe środowisko PiS. Mamy nadzieję, że wyborcy to zauważą i obdarzą nas swoim zaufaniem. Jeśli nie w ramach samodzielnych rządów, to przynajmniej jako największa partia na polskiej prawicy – komentuje Michał Wawer.

28 lipca odbędzie się posiedzenie komitetu politycznego Prawa i Sprawiedliwości, który ma zatwierdzić usunięcie polityków z partii.










