Ponad sto lat temu legumina była symbolem gościnności i zamożności polskiego domu, a jej obecność na stole świadczyła o kunszcie gospodyni – podaje jeden z XIX-wiecznych poradników kulinarnych. Obecnie przyrządzana jest bardzo rzadko, bo jej receptura odchodzi wraz z kolejnymi pokoleniami. Są jednak gospodynie, które nie tylko strzegą przepisu, ale i z dumą częstują nią gości.
Lilianna Pałgan z Koła Gospodyń Wiejskich Pod Dębami z Piły Szabelni razem z uzdolnionymi gospodyniami podczas konkursu na najsmaczniejsze jadło dworskie zaprezentowała między innymi leguminę.
– Legumina to dawniej serwowany w dworach deser. Dzisiaj mało kto wie co to jest a szkoda, ponieważ taka potrawa po daniach głównych była wśród szlachty bardzo popularna. Przepis na nią znalazłyśmy w bardzo starych książkach kucharskich. Wiele osób podchodzi do nas i pyta o leguminę, bo chętnie na nowo wprowadziłoby ją do współczesnego jadłospisu – informuje Lilianna Pałgan.
Wszystkich zainteresowanych szlacheckim deserem wyjaśniała, że współcześnie można ją porównać do miksu budyniu i pianki.
– Legumina powinna być bardzo słodka dzięki przede wszystkim bardzo słodkiej śmietanki kremówki, kogla-mogla przygotowanego z kurzych jaj i dodatku kaszy manny. Dodatkami są migdały, a na wierzch świeże sezonowe owoce. Pychota! – zachęcały do wykonania w domu tego prostego deseru gospodynie z Piły Szabelni.
Biały kolor leguminy, jak mówią panie można zmieniać w zależności od użytych składników barwiących.
– Można dodać na przykład odrobinę cynamonu, startą skórkę cytryny i pomarańczy lub odrobinę wanilii. W bogatszej i nieco bardziej wymyślnej wersji legumina może zostać wzbogacona o dodatek orzechów, rodzynków, czekolady, kakao lub wiórków kokosowych, w zasadzie każdy składnik, jakiego użylibyśmy do owsianki, więc pole do popisu jest naprawdę szerokie – mówi Lilianna Pałgan.










