Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek b. wiceszefa MS, posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego – poinformowała rzeczniczka ds. karnych sądu sędzia Anna Ptaszek. Jak przekazała, z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii wspieranego przez Rosję.
W środę wieczorem obrońca Romanowskiego mec. Bartosz Lewandowski potwierdził, że jego klient złożył wniosek o wydanie listu żelaznego i oświadczenie o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej. „Potwierdzam fakt złożenia przez mojego Klienta wniosku o wydanie listu żelaznego i złożenia oświadczenia o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej” – napisał Lewandowski na platformie X.
Jak dodał, ma on „nadzieję, że Sąd Okręgowy rozważy wszystkie argumenty i wyda Marcinowi Romanowskiemu list żelazny, aby mógł wyjaśnić sprawę na uczciwych warunkach w Polsce, a nie w śledztwie kierowanym oczekiwaniami politycznymi rządzących i Silnych Razem”.
Mec. Lewandowski zapowiedział ponadto, że niezwłocznie wystąpi o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania Romanowskiego w związku z tym, że przebywa on poza UE.
Od służb prasowych warszawskiego SO PAP dowiedziała się, że wniosek Romanowskiego wpłynął do tego sądu we wtorek 4 sierpnia; został zarejestrowany, a sprawa jest w toku. W rozmowie z PAP sędzia Ptaszek poinformowała, że z wniosku wynika, iż został on nadany przez Marcina Romanowskiego w Tyraspolu na terenie Naddniestrza – separatystycznego regionu Mołdawii nieuznawanego za państwo. We wniosku b. wiceszef MS oświadczył, że stawi się do sądu lub do prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy.
W późniejszej rozmowie z TVN24 sędzia Ptaszek poinformowała, że do rozpoznania wniosku Romanowskiego „został wylosowany sędzia referent, który 7 sierpnia wydał zarządzenie o zwróceniu się do prokuratora o zajęcie stanowiska co do tego wniosku oraz nadesłanie akt”. Jak dodała, decyzję w sprawie listu żelaznego sędzia referent będzie mógł podjąć po zapoznaniu się z tymi aktami oraz ze stanowiskiem prokuratora.
Rzecznik PK prok. Przemysław Nowak potwierdził PAP, że prokuratura otrzymała kopię wniosku b. wiceszefa MS. Podał, że wniosek jest „podpisany osobiście” przez Romanowskiego. Sam były wiceminister – przekazał prok. Nowak – podał w nim, że „obecnie przebywa w Tyraspolu, na terytorium Naddniestrza, wskazując konkretny adres”.
„Oświadczył, że stawi się do sądu lub do prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy” – dodał prok. Nowak. Podkreślił, że prokuratura nie informuje o szczegółach dotyczących prowadzonych poszukiwań podejrzanego.
Sędzia Ptaszek, pytana przez TVN 24 o dotychczasową praktykę i współpracę pomiędzy polskim wymiarem sprawiedliwości a wymiarem sprawiedliwości w Naddniestrzu w kwestii ścigania osób poszukiwanych, wskazała, że nie ma jeszcze takich przypadków, o których by wiedziała. – Wiemy, jaka jest sytuacja polityczna jeśli chodzi o tę część Mołdawii, więc trudno powiedzieć, w jaki sposób organy ścigania na tym terenie reagowałyby na prośbę współpracy z Polską – zaznaczyła rzeczniczka SO.
Później na konferencji prasowej rzecznik PK był pytany, czy prokuratura ma pewność, że pismo faktycznie zostało wysłane przez b. wiceministra.
– Nie mamy pewności. Mamy ogólną zasadę domniemania wiarygodności dokumentów – powiedział prok. Nowak. Jak jednak zaznaczył, pismo zostało podpisane własnoręcznie – imieniem i nazwiskiem Romanowskiego. – Nie było to przedmiotem opinii pisma ręcznego, natomiast jest to podpis podobny – dodał prokurator.
Podkreślił, że ws. samego możliwego pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu prokuratora ma „tylko i wyłącznie oświadczenie”.
Rzecznik PK zaznaczył jednocześnie, że prowadzący śledztwo prokurator nie wypracował na ten moment oficjalnego stanowiska ws. wniosku Romanowskiego. Przypomniał, że w sprawie wniosku o list żelazny prokurator ma prawo złożyć sprzeciw.
Dodał, że on sam uważa, iż „list żelazny nie powinien być nagrodą za skuteczną ucieczkę”. Rzecznik PK ocenił też, że w przypadku ewentualnego listu żelaznego powinien być „wyższy stopień uprawdopodobnienia” miejsca pobytu konkretnego podejrzanego. Po trzecie, jego zdaniem powinno również zachodzić prawdopodobieństwo, że taki podejrzany będzie się stawiał w sądzie i nie będzie utrudniał postępowania.
– Mam wrażenie, że tutaj prokurator w tym zakresie będzie miał stanowisko, że jednak nic nie wskazuje na to, aby Marcin Romanowski rzeczywiście zamierzał się do tych obowiązków podejrzanego stosować, bo przynajmniej dotychczasowa jego postawa na to nie wskazywała – dodał prok. Nowak. Podkreślił jednak, że oficjalnego stanowiska prokuratora na ten moment nie ma.
Rzecznik PK został też zapytany, czy prawdą jest, że w piśmie skierowanym do sądu jest informacja, że Romanowski „ma możliwość podróżowania na paszporcie z inną tożsamością i na tej podstawie mógł przemieszać się poza państwami UE” i jak jest to możliwe.
– Nie wiem, jak to jest możliwe. Przeczytam ten fragment: „Informuję, iż zgodnie z prawem, w sposób legalny, mam wydany paszport na inną tożsamość, na podobnej zasadzie, jak świadkowie koronni, aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską” – zacytował prok. Nowak.
– W całości zacytowałem to zdanie, nie ma tu żadnego rozwinięcia. Proszę mnie zwolnić od próby wyjaśnienia tego – dodał.
List żelazny, o który wnioskuje b. wiceszef MS z czasu rządów PiS, to dokument dający podejrzanemu lub oskarżonemu możliwość odpowiadania z wolnej stopy pod warunkiem złożenia oświadczenia o stawianiu się w terminie na każde wezwanie sądu lub prokuratury. Osoba, wobec której wydano taki dokument, nie może bez pozwolenia sądu oddalać się z obranego miejsca pobytu w kraju, a także w sposób bezprawny utrudniać postępowania karnego.
Decyzję o jego wydaniu podejmuje właściwy miejscowo sąd okręgowy. Wydanie przez sąd listu żelaznego wiąże się z uchyleniem tymczasowego aresztowania osobie, której dotyczy. Postanowienie o uchyleniu tymczasowego aresztowania staje się prawomocne wraz z dniem uprawomocnienia się postanowienia o wydaniu listu żelaznego.
Szejna: jest duże ryzyko odrzucenia wniosku Romanowskiego o list żelazny
Jest duże ryzyko odrzucenia wniosku b. wiceszefa MS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego, ponieważ przez dłuższy czas ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – ocenił w rozmowie z PAP b. szef MSZ, poseł Lewicy Andrzej Szejna.
– Jako polityk nie chcę tego dogłębnie komentować, ale jako prawnik uważam, że istnieje duże ryzyko odrzucania jego wniosku, bo jednak przez dłuższy czas w sposób można powiedzieć złośliwy, permanentnie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – ocenił w rozmowie z PAP były szef MSZ, poseł Lewicy Andrzej Szejna.
Według niego nadanie listu z Naddniestrza wskazuje na to, że Romanowski „chroni się gdzieś w obszarze wpływów rosyjskich”. – Chociaż zastanawiam się, czy aby na pewno przebywa w Naddniestrzu, czy nie jest to jakaś zmyłka. Można przecież wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś wysłałby list za niego – zauważył poseł.
– Gdyby przebywał na terytorium Republiki Mołdawii, współpraca między naszymi wymiarami sprawiedliwości natychmiast zostałaby uruchomiona, natomiast w przypadku Naddniestrza uważam, że jest to bardzo trudne – dodał.
Polityk Lewicy ocenił też, że – jeśli Romanowski faktycznie przebywa w Naddniestrzu – to oprócz zarzutów ciążących na nim w Polsce, doszłyby do tego zarzuty współpracy z Federacją Rosyjską. – To budzi bardzo poważne wątpliwości, powiedziałbym nawet problemy dla Prawa i Sprawiedliwości – ocenił.
Hennig-Kloska: to politycznie i moralnie skandaliczne zachowanie
Były wiceszef MS Marcin Romanowski, uciekając do będącego pod kuratelą Moskwy Naddniestrza, zachował się skandalicznie zarówno pod względem politycznym, jak i moralnym – oceniła w rozmowie z PAP przewodnicząca Unii Centrum, ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Ministra klimatu w rozmowie z PAP oceniła, że „ucieczka do Naddniestrza to zarówno politycznie, jak i moralnie, skandaliczne zachowanie byłego wiceministra sprawiedliwości RP i posła na Sejm”. – Uciekinierzy z PiS, unikający odpowiedzialności prawnej, jak widać w standardzie ukrywają się albo na terenie Białorusi albo w regionie kontrolowanym przez Moskwę – dodała.
Kwiatkowski: bez zgody rosyjskich władz Romanowski nie mógłby się znaleźć w Naddniestrzu
Senator KO Krzysztof Kwiatkowski ocenił, że Marcin Romanowski nie mógłby się znaleźć w Naddniestrzu bez zgody rosyjskich władz. Według senatora polskie służby specjalne powinny przeanalizować, do jakich informacji miał dostęp b. wiceszef MS i czy mógł się nimi podzielić z Rosjanami.
Kwiatkowski zauważył w rozmowie z PAP, że Naddniestrze jest pod faktyczną jurysdykcją Rosji i że bez zgody władz rosyjskich Romanowski nie mógłby tam przebywać.
– W przypadku pana Romanowskiego, który przez tyle lat mienił się jako obrońca polskości, okazuje się, że to jest polskość, ale pod rosyjskim butem. W połączeniu z wcześniejszą ucieczką sędziego Tomasza Szmydta na Białoruś, który był dyrektorem departamentu prawnego „neo-KRS-u”, okazuje się, że środowiska, które tyle mówiły o obronie polskości – dawna Suwerenna i Solidarna Polska dzisiaj współtworząca PiS – działają pod politycznym protektoratem Rosji – stwierdził b. minister sprawiedliwości i prokurator generalny.
Jak dodał, należy sobie teraz zadać pytanie, „co zrobił Romanowski, żeby zdobyć sobie przychylność władz Federacji Rosyjskiej, która umożliwia mu pobyt w Naddniestrzu”. – Przypominam, że mówimy o osobie, która pełniła obowiązki wiceministra sprawiedliwości i jako ważny funkcjonariusz publiczny miała dostęp do informacji wrażliwych. Polskie służby specjalne powinny to teraz przeanalizować z punktu widzenia ewentualnej neutralizacji zagrożeń wynikających z tego, że pan Romanowski mógł się tymi informacjami podzielić z przebywającymi na terenie Naddniestrza przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych – wskazał Kwiatkowski.
Zauważył, że polska strona znalazła się w skomplikowanej sytuacji od strony formalnej w związku z nieuznawaniem Naddniestrza. – Decyzja co do dalszego sposobu postępowania z panem Romanowskim w rozumieniu ewentualnych starań o jego ekstradycję musi być dogłębnie przeanalizowana – zaznaczył senator KO.
Sawicki: to niebezpieczna informacja dla PiS
To, że b. wiceszef MS, poseł PiS Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, jest dla PiS-u bardzo niebezpieczną informacją, „bo niejako potwierdza prorosyjskie związki tej partii” – ocenił Marek Sawicki (PSL).
Jego zdaniem, wysłanie korespondencji z takiego miejsca byłoby niemożliwa bez zgody czy pomocy rosyjskich służb.
– Jeśli ich (PiS) czołowy polityk, przez wiele lat wiceminister sprawiedliwości, oddaje się pod skrzydła FSB – bo inaczej by tam nie trafił – jest to dla mnie rzecz strasznie niepokojąca. Jarosław Kaczyński powinien w tej sprawie zabrać głos – podkreślił Sawicki.
Do Naddniestrza można dostać się jedynie z terenu kontrolowanego przez władze w Kiszyniowie. Wzdłuż Dniestru znajdują się punkty kontrolne separatystów, gdzie kontrolowane są dokumenty – strona mołdawska tego nie robi, bo nie uznaje samozwańczych władz w Tyraspolu. Dotarcie do Naddniestrza od strony Ukrainy jest zaś niemożliwe; po wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, przejścia graniczne z tym prorosyjskim terytorium zostały zamknięte.
– Nawet jeśli jego (Romanowskiego) tam nie ma, a jest powiedzmy gdzieś w Serbii, czy w innych państwach bałkańskich, w których penetracja FSB jest ogromna, jednak to Rosjanie musieli mu umożliwić wysłanie tego listu z tego miejsca, z którego go wysłał. Nie wrzucił listu do skrzynki pocztowej, przejeżdżając przypadkiem – stwierdził Sawicki.
Bochenek: Nie mam żadnej informacji, gdzie przebywa Romanowski
O komentarz do informacji, że Romanowski przebywa w Naddniestrzu dziennikarze pytali w środę w Sejmie rzecznika PiS Rafała Bochenka.
– Nie mam żadnej informacji na temat tego, gdzie przebywa (…) Marcin Romanowski, nie mam z nim żadnego kontaktu. Natomiast wiem jedno, że gdyby wrócił do Polski, nie ma co liczyć na uczciwy, bezstronny proces przed polskim sądem. Widzimy, jak w sprawach polityków postępuje obecna koalicja, jak wywiera presję na sędziów, na poszczególne orzeczenia – mówił Bochenek.
Zdaniem rzecznika PiS Romanowski „jest dzisiaj zaszczuwany i w sposób nieuzasadniony organizuje się różnego rodzaju polowanie i nagonkę na tego człowieka”. – Do dziś nie udowodniono żadnych nadużyć i żadnych przestępstw, choć mówi się o aferach, ale obecna władza nie potrafi tego udowodnić – ocenił Bochenek.
– Pytanie również, czy to nie jest kolejna wrzutka medialna, po to żeby zrobić wrażenie, a za kilka dni albo tygodni dowiemy się, że to kompletna nieprawda – dodał, odnosząc się do domniemanego pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu.
Dopytywany, czy gdyby ta informacja okazała się prawdziwa, to czy nie robiłaby złego wrażenia z uwagi na to, że Naddniestrze jest w strefie wpływów Rosji, Bochenek odpowiedział: „Ja w te kierunki się nie udaję”.
Czarnek: „przekroczenie pewnej linii” – to dobre stwierdzenie, jeśli Romanowski byłby w Naddniestrzu
Każdy mógł nadać z Naddniestrza wniosek o wydanie listu żelaznego – uważa wiceprezes PiS Przemysław Czarnek. Jednocześnie przyznaje, że jeśli potwierdziłyby się informacje, że Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, to „byłoby przekroczenie pewnej linii”.
Czarnek pytany o te doniesienia w środę w Polsat News podkreślił, że nie zna obecnego miejsca pobytu Romanowskiego i – jego zdaniem – „nie ma to najmniejszego znaczenia dla Polaków”.
Na uwagę dziennikarza, że mimo wszystko pobyt byłego wiceministra w Naddniestrzu „byłby przekroczeniem pewnej linii”, Czarnek odparł: „»to byłoby przekroczenie pewnej linii«, to jest bardzo dobre stwierdzenie”.
W środę rzecznik PK prok. Przemysław Nowak – pytany, czy prokuratura ma pewność, że pismo faktycznie zostało wysłane przez Romanowskiego – powiedział, że prokuratura „nie ma pewności”. Zaznaczył, że pismo zostało podpisane własnoręcznie – imieniem i nazwiskiem Romanowskiego. – Nie było to przedmiotem opinii pisma ręcznego, natomiast jest to podpis podobny – dodał prokurator. Podkreślił, że ws. samego możliwego pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu prokuratora ma „tylko i wyłącznie oświadczenie”.
Odwołując się do tej wypowiedzi, Czarnek mówił, że – jego zdaniem – „każdy mógł (nadać taki list – PAP)”. – Prokuratura Krajowa podległa panu Żurkowi stwierdziła, że to wcale nie znaczy, że pan Romanowski jest tam, skąd został wysłany ten list, bo taki list mógł nadać każdy. W związku z tym słuchajmy również tych organów, które dzisiaj są podległe rządzącym, które nieraz powiedzą coś prawdziwego – powiedział. Jego zdaniem, nadanie listu z Naddniestrza jest „czymś tak kuriozalnym, że budzi wątpliwość od razu”.
Tumanowicz: nie jest potwierdzone, że Romanowski przebywa w Naddniestrzu
Witold Tumanowicz (Konfederacja) ocenił, że nie jest przesądzone, iż b. wiceszef MS Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, ponieważ stamtąd został tylko wysłany wniosek o wydanie listu żelaznego. Jak jednocześnie dodał, ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości to nigdy nie jest dobre rozwiązanie.
Wiceprzewodniczący klubu Konfederacji pytany, czy zaskoczyła go informacja, że Romanowski nadał list z Naddniestrza, odparł, że każdy adres by go zaskoczył, dlatego, że nie ma pojęcia, gdzie przebywa Romanowski.
– Rozumiem, że to nie jest potwierdzone, że on tam (w Tyraspolu) przebywa, tylko jest stamtąd wysłany wniosek, więc tym bardziej nie chciałbym tego jakoś kategorycznie komentować, bo po prostu nie mam wiedzy – zaznaczył Tumanowicz.
– Uważam, że ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości to nigdy nie jest dobre rozwiązanie. Ja bym się na coś takiego nie zdecydował, niezależnie od tego jak oceniam obecnie kondycję samej prokuratury i oskarżenia o upolitycznienie. Uważam, że są podstawy, by tak twierdzić, ale polscy obywatele powinni odpowiadać przed polskim sądem – podkreślił poseł Konfederacji.
Tumanowicz dodał, że Romanowskiemu są postawione zarzuty i to sąd powinien ocenić, czy są zasadne, czy nie.
Romanowski przebywa w Tyraspolu?
O to, jak ścigany europejskim nakazem aresztowania (ENA) były wiceminister sprawiedliwości (funkcję tę piastował za rządów PiS) mógł trafić do Naddniestrza, PAP zapytała byłego europosła Krzysztofa Liska, który od 2021 do 2025 roku był dyrektorem programowym w International Republican Institute w Kiszniowie i ma sporą wiedzę oraz kontakty w Mołdawii.
Lisek podkreślił, że władze w Kiszyniowie nie mają żadnego wpływu na to co się dzieje w Naddniestrzu. – Dopóki pan Romanowski jest pod kuratelą władz w Tyraspolu – jeżeli oczywiście tam przebywa – to będzie mógł tam w miarę bezpiecznie siedzieć. Nie sądzę, aby to wszystko odbyło się bez wiedzy Moskwy. Jurysdykcja mołdawska nie sięga do Naddniestrza, nie działają tam ani prokuratura, ani sądy ani nawet służby mołdawskie – powiedział były europoseł.
W opinii byłego szefa mołdawskiego biura International Republican Institute przedostanie się do Naddniestrza nie jest takie trudne, jeżeli oczywiście ma się jakikolwiek ważny europejski paszport, np. polski. Zapytany przez PAP o to, kto mógłby pomóc Romanowskiemu, Lisek przedstawił dwie prawdopodobne wersje.
– Pierwsza rosyjska. Ponieważ enklawa jest pod kuratelą Moskwy, mógł po prostu przyjść rozkaz polityczny w sprawie uciekiniera z Polski, który władze w Tyraspolu wykonały. Druga jest bardziej banalna. Romanowski mógł po prostu zapłacić łapówkę na granicy i został wpuszczony. Naddniestrze jest bardzo skorumpowanym regionem, gdzie pieniądze czynią cuda – podkreślił b. europoseł.
Zdaniem Liska „bezpieczeństwo w Tyraspolu kosztuje sporo, chyba że jest rozkaz polityczny z Moskwy, by udzielić komuś ochrony. – Z drugiej strony to jest bardzo tanie miejsce do życia. Znam mieszkańców Mołdawii, którzy przynajmniej raz na miesiąc jeżdżą na zakupy do Tyraspola, bo tam wszystko jest o jedną trzecią czy jedną czwartą tańsze niż w Kiszyniowie. Nie ma tam VAT – podkreślił Lisek.
Naddniestrze jednostronnie oderwało się od Mołdawii i ogłosiło niepodległość 26 lat temu. Kraj ten, który znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów, nie jest uznawany na świecie.
Europejski Nakaz Aresztowania i list gończy
Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski ma sformułowane zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Przestępstwa te miały polegać m.in. „na wskazywaniu podległym pracownikom podmiotów, które powinny wygrać konkursy na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości”.
Polityk miał też zlecać poprawę błędnych ofert przed ich zgłoszeniem oraz dopuszczać do udzielenia dotacji podmiotom, które nie spełniały wymogów formalnych i materialnych.
Zgodę na zastosowanie wobec Romanowskiego aresztu sąd wydał w początkach grudnia 2024 roku. Ponieważ służby nie mogły go po tym odnaleźć, wydano za nim list gończy. Następnie, 19 grudnia 2024 r. warszawski SO na wniosek prokuratury wydał za Romanowskim Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Tego samego dnia poinformowano o ochronie, której posłowi udzielił węgierski rząd za kierownictwa premiera Viktora Orbana.
Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech ówczesny lider opozycji i obecny premier Peter Magyar zapowiadał, że jego rząd „nie będzie zapewniać schronienia, nie mówiąc już o azylu, zagranicznym przestępcom”.
W tym roku, kilka dni po zaprzysiężeniu Magyara na premiera Węgier, b. wiceszef MS opublikował na kanale w serwisie YouTube nowe nagranie; nie podał w nim jednak, gdzie przebywa – wystąpił w pomieszczeniu, na tle białej ściany.
Na początku lipca br. informowano, że Węgry cofnęły status uchodźcy Romanowskiemu, a także b. szefowi MS Zbigniewowi Ziobrze (również podejrzanemu w śledztwie) oraz jego żonie Patrycji Koteckiej-Ziobro. B. szef MS przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec lipca skierowano do USA wniosek o jego ekstradycję
Po zmianie rządu na Węgrzech media publikowały różne nieoficjalne informacje o możliwym miejscu pobytu Romanowskiego. Pod koniec maja b. wiceszef miał opuścić mieszkanie, w którym mieszkał w węgierskiej stolicy. Polskie media informowały, że był następnie widziany w Serbii i Chorwacji.
Kwestia ENA dla Romanowskiego stała się ponownie głośna na przełomie 2025 i 2026 roku. 19 grudnia minionego roku sąd uchylił wobec niego ENA. Na ponowny wniosek prokuratury sąd – w innym już składzie – wydał ENA ponowne, co nastąpiło w lutym tego roku.
Naddniestrze – kraj w rosyjskiej strefie wpływów
Naddniestrze to separatystyczny region Mołdawii, który w latach 90. ubiegłego wieku wypowiedział posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie. Po krótkiej wojnie, której towarzyszyła rosyjska interwencja, Naddniestrze wywalczyło niemal pełną niezależność. Ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę. Niepodległości Naddniestrza nie uznało żadne państwo, w tym Rosja – choć ta ostatnia wspiera je gospodarczo i politycznie.








