– Sytuacja w rolnictwie jest bardzo trudna i nieprzewidywalna – powiedział na antenie Radia Kielce Piotr Żołądek, dyrektor kieleckiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a także członek Polskiego Stronnictwa Ludowego podsumowując tegoroczne żniwa.
Od wiosny były przymrozki, wichury, gradobicia i nawalne deszcze. Piotr Żołądek podkreślił, że najgorsza dla rolnictwa jest powtarzalność tych zjawisk.
– Widzimy, że to się powtarza z roku na rok, skala ma charakter narastający. Do tego jeszcze należy dołożyć wysokie temperatury, które spowodowały ogromne zniszczenia w uprawach. Nawet sobie nie zdajemy sprawy ile szkody może wyrządzić temperatura, która przekracza 40 stopni. To ugotowane owoce na krzakach, których się nie dało absolutnie w żaden sposób zebrać. One nie miały żadnej przydatności do celów konsumpcyjnych, czy też przemysłowych – ocenił Piotr Żołądek.
Gość Radia Kielce powiedział, że ciężko walczyć z naturą i o ile można się jakoś przygotować na jej skutki, to jest to bardzo drogi proces.
– Wprowadza się na przykład takie osłonowe rozwiązania dla sadu przed gradobiciem. Można również stosować różnego rodzaju rozwiązania zapobiegające gwałtownym opadom deszczu. Tu mówimy o zastosowaniach bomb chemicznych, które rozpędzają chmury, ale to są procesy niezwykle drogie, jeszcze nie tak mocno zaawansowane, ale uważam, że życie nas do tego zmusi, żeby po nie sięgać. Jeżeli z roku na rok, ta sytuacja będzie się kumulatywnie potwierdzać, to rolnictwo nie będzie miało szans na przetrwanie i mierzenie się z tymi trudnościami – mówił.
Piotr Żołądek dodał, że bezpieczeństwo żywnościowe jest podstawowym zadaniem strategicznym dla państwa, ale również ekonomia ma tutaj znaczenie, bo rolnik pracując, musi z tej pracy mieć określone zyski, żeby spełniać swoje życiowe potrzeby. Uspokoił przy tym, że na ten rok mamy w kraju zapewnione bezpieczeństwo żywnościowe, gdyż mamy do czynienia z nadprodukcją ziemniaka i zbóż.
– Powtarza się znowu sytuacja, gdzie kolejny rok mamy nadprodukcję ziemniaków. Jest też nadprodukcja zbóż dlatego, że jeżeli weźmiemy tutaj ilość trzody chlewnej, która jest takim głównym konsumentem zboża paszowego, to ten wskaźnik spadł w skali kraju do sześciu milionów sztuk, a był na poziomie dziewiętnastu milionów. Na dobrą sprawę nie wiadomo, co z tym zbożem zrobić, na jakie cele go można przeznaczyć, więc trzeba tutaj zbudować jakieś alternatywne rozwiązania – ocenił.
Odnosząc się do trudnej sytuacji rolników, którzy są niezadowoleni z cen na skupach, Piotr Żołądek poinformował, że rząd zapowiedział planowane wsparcie finansowe dla rolników w wysokości do 500 zł na hektar w ramach pomocy nawozowej.
– To są działania doraźne. Nie możemy mówić o tak zwanym systemie, który by miał taką charakterystykę działań corocznych. Wtedy jest ta interwencja, kiedy rzeczywiście pewna równowaga jest zaburzona. My wystąpiliśmy z wnioskiem do resortu rolnictwa, żeby jak najszybciej uruchomić wypłatę środków obszarowych. Już 8 września wypłacimy 75 proc. zaliczek. Naszym ambitnym celem, jako oddziału regionalnego w Kielcach, jest to, żeby do końca roku wypłacić 100 proc. dopłat obszarowych – zapowiedział.
Piotr Żołądek odniósł się także do ustawy „Lex Rolnik”, którą przyjął rząd. Jego zdaniem dokument wreszcie ureguluje sytuację na wsiach i ochroni rolników przed skargami oraz pozwami ze strony nowych mieszkańców wsi, którzy protestują przeciwko hałasowi maszyn czy zapachom z gospodarstw. Dodał przy tym, że osoby, które świadomie wybierają zamieszkanie na wsi, muszą się liczyć z uciążliwościami, jakie tam występują i je zaakceptować.







