Nieużytki, pustostany i przestrzenie na peryferiach, to elementy, o których opowiada nowa wystawa w Instytucie Dizajnu zatytułowana „Obrzeża 2. Szara strefa urbanistyki”.
Na piątkowym (21 sierpnia) wernisażu można było obejrzeć m.in. rysunki, makiety i szkice Filipa Kozarskiego – architekta badającego nieformalne i tymczasowe sposoby wykorzystania przestrzeni publicznej. Autor prac przygląda się miejskim obszarom powszechnie uznawanym za porzucone czy niebezpieczne.
Jak mówi Filip Kozarski, nieużytki, to przestrzenie, które mimo złej sławy nadają się do wykorzystania. – Zmieniłem określenie z “nieużytków” na “miejsca potencjalne”, bo to dla miast powinny być możliwości, a nie problem – mówi artysta.
Prace prezentowane na wystawie mówią o poszukiwaniu alternatyw dla miast ujednoliconych, projektowanych z nastawieniem na zysk i konsumpcję oraz o oddolnych działaniach mieszkańców, które prowadzą do tego, że miasta są różnorodne. – Kiedy miasto staje się wygładzoną przez deweloperów “makietą”, to jako mieszkańcy tracimy bardzo dużo. Zatraca się życie na ulicy, spontaniczność i swoboda – opowiadał autor.
– To, że w tych niezagospodarowanych miejskich “szarych strefach” spotykają się dzieciaki jeżdżące na deskorolkach, ktoś maluje graffiti, świadczy właśnie o tym, że miasto, to żywa tkanka. To żywe miasto, które przez postępującą globalizację czy kapitalizm coraz bardziej zanika – tłumaczył Filip Kozarski.
Jedna z prac, którą można obejrzeć na wystawie, to niekończący się łańcuch zestawionych obok siebie logo firm, które można znaleźć w prawie każdej polskiej miejscowości. Jak mówi sam architekt, jest to “pejzaż polski”:
-To jest moja analiza obecnej sytuacji w pewnie większości polskich miast. Te same logotypy, te same firmy i bardzo mała różnorodność – dodał Filip Kozarski.
Wystawę w Instytucie Dizajnu przy ul. Zamkowej można oglądać do 18 października.
Autor: Malina Jarmołowicz










