Piłkarze ręczni Industrii Kielce rozpoczęli w środę (9 września) kolejny sezon w Lidze Mistrzów. W Hali Legionów w 1. kolejce ich rywalem był absolutny debiutant, szwajcarski HC Kriens Lucerna.
Wbrew pozorom mecz nie był spacerem, a w niektórych momentach walka prowadzona była: bramka za bramkę. W drugiej połowie trener Industrii musiał nawet „postawić do pionu” zawodników mistrza Polski.
Kielecka drużyna przystąpiła do tego meczu mocno osłabiona. Wykluczeni z gry są obecnie Milorad Bakić, Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko oraz Michał Olejniczak. Przeciwnikiem drużyny trenera Krzysztofa Lijewskiego był mistrz Szwajcarii, który debiutuje w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Trenerem drużyny jest były znakomity piłkarz ręczny Andy Schmid. Trzon zespołu stanowią doświadczony Nikola Bilyk (kiedyś THW Kiel), szef obrony Lukas Herburger oraz obrotowy reprezentacji Chorwacji Marin Sipić.
Przed meczem głos zabrał Karol Bielecki, nowy sternik kieleckiego klubu.
– Gwarantuję wam, że ten zespół może nie zawsze będzie wygrywał, ale zawsze będzie grał do końca – powiedział do kibiców jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy ręcznych w historii. Został owacyjnie przywitany przez kieleckich fanów, którzy długo skandowali jego nazwisko.
Wynik meczu otworzył lewoskrzydłowy gości Jonas Schelker, który wykorzystał rzut karny. Kielczanie szybko odpowiedzieli trafieniami Arcioma Karaleka i Theo Monara. Po okresie wyrównanej gry do głosu zaczęli dochodzić mistrzowie Polski. W ósmej minucie po rzucie Juliena Bosa Industria prowadziła już 6:3. Szybko swoją klasę pokazał bramkarz drużyny ze stolicy regionu świętokrzyskiego Dejan Milosavljev. Serb w popisowy sposób zatrzymał rzut z linii siedmiu metrów Schelkera.
Wystarczyło jednak kilka błędów gospodarzy w ataku i rywale odrobili część strat. Po bramce Herburgera w 13. min zespół z Lucerny przegrywał tylko 7:8. Mogło być jeszcze gorzej, ale Milosavljev kilka razy zatrzymał rzuty zawodników gości. Pięć minut później był już remis 10:10 (Sipić). To zdopingowało zespół Krzysztofa Lijewskiego do lepszej gry. W ciągu 120 sekund zdobyli oni trzy bramki (dwie Karalek i jedną Aleks Vlah) i Industria odskoczyła na trzy trafienia (13:10).
Co prawda po kolejnym przestoju Industrii rywale znowu zdołali zniwelować straty do jednego trafienia, ale końcówka pierwszej połowy należała już do gospodarzy. Po 30 minutach było 19:15 dla mistrzów Polski. Duża w tym zasługa Milosavljeva i Piotra Jędraszczyka, który zdobył ostatnie trzy bramki dla Kielczan w tej części gry. W zespole gości najjaśniejszym zawodnikiem był Sipić, który pięć razy pokonał serbskiego bramkarza drużyny z Kielc.
Drugą połowę goście rozpoczęli z dużym animuszem. Po trzech trafieniach Schelkera i bramce Sipicia gospodarze wygrywali tylko 20:19. Kielczanie w niczym nie przypominali zespołu z pierwszej odsłony. Rywale natomiast dostrzegli szansę na sprawienie sporej niespodzianki, jeśli nie sensacji. Kolejny fragment meczu to festiwal błędów z obu stron. Odnosiło się wrażenie, że stawka spotkania sparaliżowała zespoły z Kielc i Lucerny.
Na kwadrans przed końcem, przy prowadzeniu Industrii 23:22, Lijewski poprosił o czas. Co prawda Benoit Kounkoud zdobył bramkę dla Industrii (24:22), ale polska drużyna nadal raziła nieskutecznością w ofensywie. Problemy w ataku mieli jednak i rywale. Dlatego tym razem Schmid poprosił swoich podopiecznych na rozmowę.
Gospodarze zdołali jednak przetrwać trudne chwile. W 53. min trafił Vlah i Industria wygrywała 27:24. Rywale jednak nie rezygnowali. Milosavljeva z rzutu karnego pokonał Schelker (27:26) i na kieleckiej ławce zrobiło się bardzo nerwowo. Ale po raz szósty trafił Vlah i na pięć minut przed końcem było 28:26 dla zespołu ze stolicy regionu świętokrzyskiego. Słoweński rozgrywający oddał kolejny skuteczny rzut i dał swojej drużynie trzybramkowe prowadzenie (29:26).
Kielczanie nie dali sobie już odebrać zwycięstwa, ale musieli na nie solidnie zapracować. Goście natomiast pozostawili po sobie dobrze wrażenie. Na 13 sekund przed końcową syreną zdobyli 29 bramkę (Nils Epp), ale na wyrównanie zabrakło im już czasu. Udowodnili jednak, że wcale nie muszą być w tych rozgrywkach dostarczycielem punktów.
Kielczanie dobrze zagrali pierwsze 30 minut, ale po przerwie mieli duże problemy ze zdobywaniem bramek. Potwierdza to słoweński rozgrywający Industrii Aleks Vlah.
– Bramkarz gości grał niesamowicie po przerwie. Miał chyba z dziesięć obron w „czystych” sytuacjach. To był mecz na styku i możemy cieszyć się, że to my wygraliśmy, bo mogło być odwrotnie. Najważniejsze, że mamy na koncie pierwsze dwa punkty i możemy spokojnie przygotowywać się do meczu w Norwegii – powiedział Aleks Vlah.
Dla Krzysztofa Lijewskiego to był debiut w Lidze Mistrzów w roli pierwszego trenera Industrii.
– Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa i 9 września 2026 roku, czyli dzień mojego debiutu w Lidze Mistrzów zapamiętam na długo. To nie był perfekcyjny mecz z naszej strony. Były momenty lepsze i gorsze. Na końcu liczy się wynik. Jako drużyna, mimo chwil, w których prezentowaliśmy się słabiej, zachowaliśmy zimną krew i wygraliśmy. Na początku wszystko wyglądało dobrze. Oni nas niczym nie zaskoczyli, grali swoje 7 na 6 w ataku pozycyjnym. Nie jesteś w stanie wszystkiego wybronić, ale kilka razy ich zatrzymaliśmy. Odskoczyliśmy i mogliśmy mieć kontrolę. Po przerwie myśleliśmy, że mecz dogra się do końca. Nasi przeciwnicy nie odpuszczali. Zgubiliśmy rytm w ataku, jeśli chodzi o wykańczanie sytuacji. Mieliśmy sporo szans sam na sam, ale szwankowała skuteczność. To pokłosie ciężkiej pracy w tyłach. Może brakowało świeżości w głowach i precyzji w ręce – podsumował Krzysztof Lijewski.
W drugim meczu naszej grupy SC Magdeburg rozbił we własnej hali Kolstad Handball 37:22 i został pierwszym liderem tabeli. W 2. kolejce rywalem Industrii na wyjeździe będzie właśnie norweski zespół. To spotkanie rozegrane zostanie w środę 16 września o godz. 20.45 i będzie w całości transmitowane na naszej antenie.
Industria Kielce – HC Kriens-Luzern 30:29 (19:15)
Industria Kielce: Dejan Milosavljev – Aleks Vlah 8, Arciom Karalek 5, Piotr Jędraszczyk 3, Julien Bos 3, Kirył Rabczyński 3, Benoit Kounkoud 2, Dylan Nahi 2, Faruk Yusuf 2, Theo Monar 1, Piotr Jarosiewicz 1, Luka Klarica.
HC Kriens-Luzern: Kristian Pilipović – Marin Sipić 8, Jonas Schelker 7, Nikola Bilyk 4, Nils Epp 3, Valentin Wolfisberg 3, Jerome Muller 2, Lukas Herburger 2, Wyatt Aellen, Ben Zimmermann, Quentin Fuchs, Moritz Oertli, Ramon Schlumpf, Marc Bader, Justin Muller.

























