W południe (piątek, 11 września) zakończył się protest maszynistów, którego efektem były opóźnienia pociągów w całej Polsce. Akcja miała zwrócić uwagę na bezpieczeństwo podróżnych. Maszyniści nie chcą by powtarzały się tragedie na przejazdach kolejowych.
Zgodnie z zapowiedziami protest trwał od północy. Maszyniści na przejazdach kolejowo-drogowych zwalniali do 20 km/h. Rekordowe opóźnienia wyniosły kilka godzin. Pasażerowie, z którymi Radio Kielce rozmawiało na dworcu w stolicy województwa spokojnie podchodzili do akcji.
– Czekam około 15 minut. W zasadzie o proteście dowiedziałam się dopiero tu na miejscu. W moim przypadku to wyjazd rekreacyjny, więc nie obawiam się spóźnienia – mówiła Eliza oczekująca na pociąg do Krakowa.
– Rozumiem, że ktoś się może spieszyć i z powodu akcji maszynistów nie zdąży na jakieś ważne wydarzenie. Ale te opóźnienia nie są kolosalne, a protest jest bardzo słuszny. Wydaje mi się, że szczególnie ludzie przy władzy często zapominają o tym, jak ważne jest bezpieczeństwo i tylko drastycznymi środkami można zwrócić ich uwagę na problemy – stwierdził pasażer jadący do Jędrzejowa.
Jacek Kupczyk, przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów w Kielcach tłumaczył, że podjęte działania to nie protest, lecz wzmocnienie środków bezpieczeństwa przez maszynistów.
– Chodzi przede wszystkim o pasażerów, którzy powinni być pewni, że nic nie zakłóci ich podróży. Ta decyzja narastała bardzo długo. Próbowaliśmy dogadać się z Ministerstwem Infrastruktury, ale nie mieliśmy posłuchu. Oczekujemy, że zaczną nareszcie słuchać tych, którzy bezpośrednio uczestniczą w ruchu kolejowym – mówił Jacek Kupczyk.
Maszyniści domagają się skrócenia czasu pracy, wprowadzania bezkolizyjnych skrzyżowań oraz zaostrzenia kar dla nierozsądnych kierowców.
Autor: Maria Matys










