Na dachu bloku przy ulicy Południowej 5 w Kielcach stanął maszt telefonii komórkowej. Instalacja podzieliła mieszkańców budynku i sąsiednich bloków. Część z nich twierdzi, że nie miała wystarczających informacji przed podjęciem decyzji przez wspólnotę i obawia się o zdrowie. Zarząd wspólnoty przekonuje natomiast, że uchwała została podjęta zgodnie z prawem. O spornym maszcie w środku osiedla rozmawialiśmy w środę (16 września) w programie Interwencja.
To nie pierwszy program poświęcony protestom przeciw budowie masztów telefonii komórkowej. Wielokrotnie rozmawialiśmy o konfliktach, które wybuchały wokół instalacji, których w kraju powstaje coraz więcej. Przeciwnicy nie chcą takiego sąsiedztwa, zwolennicy czerpią z tego korzyści finansowe.
Protestujący mieszkańcy wskazują, że o budowie instalacji stacji bazowej sieci komórkowej dowiedzieli się po fakcie.
– Stanął bez naszej zgody. My nie znaliśmy żadnych parametrów tego masztu. Jestem właścicielką mieszkania w bloku Południowa 5 – mówiła jedna z mieszkanek. Od 7 lutego 2025 roku nie możemy dostać się do żadnych dokumentów administracji. Nie chcemy mieć nad głowami 8-metrowego masztu – dodała.
Ludzie obawiają się negatywnego wpływu pola elektromagnetycznego na zdrowie. Szczególnie osób starszych, dzieci i osób z rozrusznikami serca.
Mieszkańcy przyznają, że w sprawie masztu odbyło się głosowanie. Jednak ich zdaniem część osób nie miała pełnej wiedzy na temat planowanej instalacji. – Było głosowanie, ale dużo osób było nieświadomych. Dużo starszych osób, po 85. roku życia – wspominali.

Problem masztu dotyczy jednak nie tylko mieszkańców Południowej 5, ale także ludzi z okolicznych bloków, których nikt nie pytał o zdanie.
– Dopiero z mediów dowiedzieliśmy się, że taka rzecz ma powstać. Po południu był protest, a następnego dnia rano maszt już stał – mówili mieszkańcy przyległych budynków ze Spółdzielni Mieszkaniowej „Armatury”.
Podkreślali, że antena została skierowana bezpośrednio na ich balkony i okna, a spółdzielnia zignorowała ich pytania, tłumacząc, że inwestycja nie leży na jej terenie.
Przedstawiciel zarządu wspólnoty Południowa 5, Grzegorz Zachariasz, powiedział, że decyzja o budowie masztu została podjęta w drodze uchwały. – Za jej podjęciem głosowało 57,5 procent mieszkańców bloku Południowa 5, przeciw 7,8 procent – wyjaśnił. Jego zdaniem wszystkie procedury w tej sprawie zostały dopełnione.
Według zarządcy decyzja miała przede wszystkim wymiar ekonomiczny. Wspólnota spłaca kredyt zaciągnięty na termomodernizację budynku. – Kredyt mamy płacić do 2033 roku, a w momencie podpisania umowy, zamontowania masztu, ten okres jesteśmy w stanie skrócić do 3 lat – wyjaśniał. Proszę sobie wyobrazić, ile to jest pieniędzy. A umowa podpisana jest na 10 lat – dodał Zachariasz.

Rafał Pawlak, dyrektor Zakładu Badań i Certyfikacji Instytutu Łączności Państwowego Instytutu Badawczego, uspokajał, że antena nie ma negatywnego wpływu na zdrowie.
– Absolutnie nie ma żadnych podstaw do tego, aby obawiać się wpływu takiej stacji bazowej, gdziekolwiek by ona nie była posadowiona – zapewniał. Te limity określa rozporządzenie ministra zdrowia. W otoczeniu każdej nowo powstałej rekonfigurowanej stacji bazowej wykonuje się pomiary pola elektromagnetycznego. I te wartości zapewniają 50-krotny margines bezpieczeństwa do tego, aby wystąpił jakikolwiek efekt – wyjaśnił Pawlak. I dodał, że w razie wątpliwości takie badania można zlecić akredytowanemu laboratorium.
Do sprawy odnieśli się również kieleccy radni. Jarosław Karyś stwierdził, że telefonia komórkowa bardzo agresywnie wchodzi do miast i to budzi kontrowersje. Zwrócił uwagą na potrzebę większej komunikacji przy realizowaniu podobnych inwestycji, które mogą rodzić obawy i sprzeciw
– Niestety mamy podobne przykłady z innych częściach miasta Na ulicy Warszawskiej postawiono 20-metrowy maszt przy jednorodzinnym domku i nie było na to siły – powiedział.
Karyś stwierdził jednocześnie, że samorząd ma w tej sprawie niewielkie możliwości. – My możemy apelować do władz miasta, żeby ostrożnie podchodziły do tych kwestii, żeby osłaniać mieszkańców w takich sytuacjach – mówił.

Z kolei Wiktor Pytlak podkreślił, że spór należy rozpatrywać w dwóch płaszczyznach: społecznej dotyczącej konfliktu we wspólnocie, gdzie zadeklarował rolę mediatora oraz dotyczącej sposobu działania firm telekomunikacyjnych.
– Deklaruję wsparcie w roli mediatora. Rozmawiamy zarówno z zarządcą, z zarządem, jak i z mieszkańcami – zapewnił Pytlak.
Barbara Sipa, rzeczniczka prezydenta Kielc, wyjaśniła, że według przepisów wystarczyło instalację zgłosić do urzędu miasta.
– To jest maszt o wysokości 8,5 metra, a instalacje od 3 do 12 metrów nie wymagają pozwolenia na budowę. Potrzebne jest tylko zgłoszenie przy komplecie dokumentów, oświadczeniu i na tym rola urzędu miasta się kończy – wyjaśniła.
Przyznała, że w tej sprawie problemem była przede wszystkim komunikacja. – Po ludzku najzwyczajniej powinno być to skonsultowane. Bardzo szkoda, że państwo o tym się dowiadujecie z mediów, z doniesień i kiedy rzeczywiście już jest po fakcie, bo maszt, jak rozumiem, stoi i państwo go widzicie – powiedziała.

























