– Dzisiaj, kiedy cena za emisję tony CO2 sięga nawet 70 euro, trzeba szukać sposobów, by wesprzeć szczególnie tymi kosztami dotknięte podmioty, czyli wielkie zakłady przemysłowe, energetykę, ciepłownictwo – stwierdził europoseł Adam Jarubas, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Świętokrzyski eurodeputowany był sprawozdawcą w Parlamencie Europejskim projektu, zakładającego zmiany w systemie uprawnień do emisji CO2 dla przemysłu.
– Ten projekt w istocie oznacza szansę na uzyskanie dodatkowej puli wolnych uprawnień dla europejskich firm, która może wynieść nawet 10 mld euro – wyjaśnił gość Radia Kielce.
– To jest realne wsparcie, odczuwalne i bardzo oczekiwane. Weszłoby w życie już od 1 stycznia i dotyczyłoby również polskich przedsiębiorstw – dodał.
Komisja Europejska zaproponowała 14 lipca pakiet zmian w polityce klimatycznej. To pierwsza rewizja ETS, która nie zaostrza kryteriów. Dotychczas wymogi dla firm i obywateli były podwyższane, teraz w efekcie licznych apeli przedsiębiorców, borykających się ze światową, mocną konkurencją, kryteria mają być obniżone.
Jak stwierdził europoseł – decyzje Komisji Europejskiej są wypadkową polityki wielu państw. Te kraje, zwłaszcza skandynawskie, a także Francja, czy Holandia, które bardzo dużo zainwestowały w transformację energetyczną wskazują, że tak zwani maruderzy nie mogą być permanentnie premiowani, bo one również chcą dyskontować wprowadzanie technologii służących ochronie klimatu i atmosfery. Zdaniem deputowanego – w tej kwestii powinien być pewien sprawiedliwy balans. W Parlamencie Europejskim, pomiędzy rządami poszczególnych krajów unijnych, w Radzie Unii Europejskiej, gdzie te legislacje są wypracowywane, jest mniejszość blokująca 10 państw, która uważa, że potrzeba mniej restrykcyjnej polityki klimatycznej, a więcej pieniędzy i dłuższego okresu przejściowego, co może zrównoważyć trudne negocjacje.
Według Adama Jarubasa, jest jeszcze szansa, by przesunąć w czasie ETS 2, wprowadzający ograniczenia w emisji CO2 i opodatkowanie paliw kopalnych, co skutkować będzie podwyższeniem kosztów ogrzewania oraz ceny paliwa.
– Dziś trudno sobie wyobrazić, że w czasach kryzysu paliwowego dołożymy jakiekolwiek dodatkowe koszty związane z polityką klimatyczną chociażby do ceny paliw, bo one już i tak na skutek kryzysu irańskiego są olbrzymie i gospodarka przez to zaczyna spowalniać. To samo dotyczy naszych prywatnych rachunków za ogrzewanie domów. Trzeba tylko, by ta sprawa rozegrała się korzystnie, nie tyle w europarlamencie, ale pomiędzy państwami, pomiędzy ich premierami. Wyobrażam sobie, że co najmniej do 2030 roku te przepisy zostaną przesunięte, oddalone – powiedział.
Europoseł podkreślił, że Polska poczyniła jedną z największych w Unii Europejskiej interwencji w kwestii regulacji rynku paliw. Ceny przez długi okres były obniżone, co kosztowało budżet prawie 6 mld złotych. Rząd obecnie analizuje, na ile ta trudna sytuacja, związana z kryzysem paliwowym, przekłada się na inflację, by podjąć decyzję, w jaki sposób i na jak długo może pomóc przedsiębiorcom i wszystkim obywatelom, którzy ponoszą koszty – jak się wyraził deputowany – pewnej gigantomanii w polityce zagranicznej.
Adam Jarubas uważa, że rząd powinien wprowadzić pewien mechanizm pomocy, czy to systemowej, jak dotychczas to było dwukrotnie czynione, czy też w formie obniżki VAT-u i akcyzy.









