Mieszkańcy Chęcin są oburzeni opieszałością władz gminy. Jak informowaliśmy, w wodzie, która płynęła z ich kranów stwierdzono ponadnormatywną zawartość ołowiu. To groźny dla zdrowia metal ciężki. Sanepid zakazał nawet mycia się tą wodą, tymczasem mieszkańcy gminy Chęciny informację na ten temat dostali dopiero po 9 dniach od pobrania próbek. I mimo że dziś woda znów nadaje się do picia, oburzenie nie maleje.
– Ja dopiero co się dowiedziałam, a jeszcze wczoraj zupę zrobiłam i podałam rodzinie. Tydzień temu dzieciaki były u nas i piły litrami herbatę… Gdybym wiedziała, nie pozwoliłabym im na to, teraz się martwię – mówi mieszkanka Chęcin.
Mieszkańcy gminy krytykują też organizację dowozu wody beczkowozami. Jak mówią, harmonogram był tak ułożony, że pojazdy miały zmieniać lokalizację co 10 minut. W praktyce okazało się, że kierowcy beczkowozów nie byli w stanie dostosować się do harmonogramu i ludzie musieli organizować sobie wodę na własną rękę.
Andrzej Paździerz, Dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Chęcinach, tłumaczy, że przyczyną skażenia wody była awaria rurociągu.
– Ujęcie „Góra Zamkowa” leży na terenach poprzemysłowych, gdzie ołów występuje naturalnie w skałach. Normalnie obie wody się mieszają i parametry są w normie. Doszło jednak do bardzo poważnej awarii magistrali pomiędzy Gościńcem a Skibami. Pękła główna rura i do sieci trafiała woda wyłącznie z ujęcia Góra Zamkowa – stąd skok zawartości ołowiu. Aby to rozwiązać na stałe, ogłosiliśmy już przetarg na projekt stacji uzdatniania wody – tłumaczy i odpiera zarzuty o opóźnianie informacji. – Próbka została pobrana 15 września przez akredytowane laboratorium. My wyniki badań otrzymaliśmy protokolarnie wczoraj przed czternastą i od razu zareagowaliśmy. Rzeczywiście, czas oczekiwania na protokół nie był standardowy i będziemy pytać laboratorium, dlaczego to trwało aż tak długo. Badania wody robimy rutynowo raz w miesiącu, zgodnie z harmonogramem uzgodnionym z sanepidem. Nie da się wykonywać ich codziennie, bo koszty byłyby ogromne – mówi Andrzej Paździerz.
Radio Kielce podjęło próbę kontaktu z akredytowanym laboratorium, które wykonywało badania chęcińskiej wody, jednak do momentu publikacji materiału nie udało się uzyskać komentarza ze strony placówki.
Radio Kielce zapytało Mariusza Nowaka, zastępcę burmistrza Chęcin czy władze gminy planują zwiększyć częstotliwość kontrolowania jakości wody.
– Musimy skonsultować się z naszym zakładem i ustalić, dlaczego doszło do takiego poślizgu w przekazywaniu danych. Gdyby nie ten czas oczekiwania, sytuacja wyglądałaby inaczej. W sytuacjach awaryjnych czy ekstremalnych próbki pobiera się nawet codziennie lub co drugi dzień, by na bieżąco monitorować jakość wody. Jeżeli po konsultacjach z fachowcami i sanepidem okaże się, że istnieje potrzeba zwiększenia częstotliwości badań, na pewno się do tego dostosujemy. Temat jest otwarty – deklaruje Mariusz Nowak.
Zastępca burmistrza przyznaje też, że zdarzały się problemy z dostarczaniem wody beczkowozami.
– Harmonogram przejazdów był orientacyjny. Przy tak dużej skali – 7 tysięcy mieszkańców – beczkowóz po opróżnieniu musi fizycznie wrócić na ujęcie, zatankować się i znów dojechać. Kierowcy jeździli wczoraj do północy. Przepraszamy za te niedogodności. Wczoraj pracowały dwa pojazdy, dziś dołączył trzeci – zapewniał Mariusz Nowak.
Sprawę komunikacji kryzysowej i przygotowania samorządów do takich zdarzeń surowo ocenia Sergiusz Parszowski, prezes think tanku Obserwatorium Bezpieczeństwa. Podkreśla, że publikacja postu w mediach społecznościowych czy na stronie urzędu w dobie dzisiejszych zagrożeń to stanowczo za mało.
– Zadaniem administracji publicznej jest dotrzeć tam, gdzie jest odbiorca. Obowiązuje tu zasada 4W: właściwy komunikat, do właściwych odbiorców, we właściwym czasie i odpowiednimi kanałami. Trzeba sięgać po powiadomienia SMS, aplikacje typu RSO, lokalne media, a w skrajnych sytuacjach nawet mobilne systemy rozgłoszeniowe – zaznacza Sergiusz Parszowski.
Ekspert zwraca uwagę, że problem ma podłoże systemowe i dotyczy wielu polskich gmin.
– To wynika zwyczajnie z zaniedbań, ale przyczyny są wielowątkowe. Włodarze gmin, mając ograniczone budżety, częściej wolą zainwestować w 2 kilometry drogi, bo to inwestycja widoczna dla każdego mieszkańca. Naprawa podziemnej infrastruktury czy wdrożenie procedur bezpieczeństwa są „niewidzialne”, dopóki nie dojdzie do katastrofy – wskazuje i dodaje, że przełamanie tego schematu wymaga większego zainteresowania ze strony samych mieszkańców.
– Jeśli społeczność nie pyta radnych i urzędników o stan sieci wodociągowej, czy gotowość na sytuacje kryzysowe, administracja nie czuje presji, by traktować te sprawy priorytetowo – tłumaczy Sergiusz Parszkowski.
Najnowsze wyniki badań chęcińskiej wody pobranej dziś (25 września) wykazały, że zawartość ołowiu jest już w normie. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Kielcach stwierdził przydatność wody do spożycia. Problem z jakością wody dotyczył miejscowości Chęciny, Zacisze, Charężów, Miedzianka, Polichno, Podpolichno, Gościniec, Skiby, Wrzosy, Radkowice, Brzeziny i Gałęzice.










