26 września w całej Polsce odbyły się egzaminy wstępne na aplikację adwokacką. Podczas gdy w wielu miastach zdawalność była wyższa, w Kielcach zdało zaledwie 53,2 proc. przystępujących do sprawdzianu.
Egzamin wstępny na aplikację adwokacką to dla każdego absolwenta prawa przepustka do wykonywania wymarzonego zawodu – mówi mecenas Kamila Kwiecień.
– Jest to test jednokrotnego wyboru zawierający 150 pytań z różnych dziedzin prawa. Co roku wskazywany jest kompleksowy zbiór przepisów i ustaw obowiązujących na dany egzamin między innymi z prawa cywilnego, procedury cywilnej, z prawa karnego, procedury karnej, z prawa gospodarczego, z szeroko pojętego prawa administracyjnego i postępowania administracyjnego, więc jest to olbrzymia ilość wiedzy, którą tego rodzaju kandydat posiadać musi. Próg zdawalności to 100 prawidłowych odpowiedzi – mówi.
Pozytywny wynik z egzaminu uprawnia do wpisu na listę aplikantów adwokackich i rozpoczęcia drogi do wykonywania zawodu.
– Sama aplikacja jest kolejnym etapem nauki i skupia się na praktycznym wymiarze wykonywania zawodu. Aplikanci uczą się stosować w praktyce przepisy, które do tej pory poznali w teorii podczas studiów – wskazuje mecenas Kamila Kwiecień.
Tegoroczne wyniki okazały się jednak sporym wyzwaniem dla zdających przed kielecką komisją, gdzie do egzaminu przystąpiło 47 kandydatów, a wynik pozytywny uzyskało 25 osób. Oznacza to, że zdawalność ukształtowała się na poziomie blisko 53 proc.
– Egzamin wstępny na aplikację to stresujące wydarzenie, podczas którego trzeba wykazać się dużą wiedzą. Czasami wiemy, jaka jest prawidłowa odpowiedź, a zupełnie na przekór zaznaczamy inną i nie wiedzieć czemu tak się dzieje. To jest sytuacja, w której determinujące znaczenie ma czas i wiedza – komentuje mecenas Kamila Kwiecień.
Wśród zdających w Kielcach były 3 osoby, którym do zaliczenia egzaminu zabrakło zaledwie 1 punktu. Jeśli wynik, budzi wątpliwości zdających mają oni prawo się od niego odwołać do Ministra Sprawiedliwości.
– Czasami zdarzają się takie sytuacje, że jeżeli pytanie było w sposób nieprecyzyjny sformułowane bądź odpowiedzi mogły być skonstruowane w taki sposób, który nastręczałby wątpliwości co do prawidłowości wskazanej odpowiedzi. W takich sytuacjach odwołania bywają skuteczne. Każdy kandydat, który jest niezadowolony z wyniku swojego egzaminu bądź ma jakiekolwiek wątpliwości, może się odwołać. Przysługuje mu w terminie 14 dni prawo do odwołania się do Ministra Sprawiedliwości, który rozstrzygnie, czy kwestia tego odwołania ma jakieś uzasadnione podstawy, czy też nie – tłumaczy mecenas Kamila Kwiecień.
Jeśli odwołanie okaże się nieskuteczne lub braki punktowe były zbyt duże, kandydatów czeka roczna przerwa.
– Egzamin wstępny odbywa się raz w roku. Osoby, które nie uzyskają wpisu, nie mogą rozpocząć aplikacji w najbliższym cyklu i muszą odczekać pełny rok do kolejnego podejścia.
Ekspertka zwraca przy tym uwagę, że brak zdanego egzaminu nie oznacza całkowitego rozstania z branżą prawniczą.
– Osoby, które nie zdały egzaminu na aplikację, nadal mają sporo możliwości rozwoju zawodowego. Mogą pracować chociażby jako asystenci sędziów, prokuratorów, specjaliści w działach prawnych firm czy w doradztwie biznesowym. Jeśli jednak ich celem pozostaje zakładanie togi z zielonym żabotem i reprezentowanie klientów przed sądem, ponowne podejście do egzaminu za rok pozostaje jedyną drogą – podsumowuje mecenas Kamila Kwiecień.










