Wzgórze Zamkowe w Pińczowie ma zostać uporządkowane, dzięki czemu mieszkańcy i turyści będą mogli komfortowo spędzać tam czas. Projekt zakłada m.in. usunięcie drzew i krzewów, uporządkowanie ścieżki prowadzącej do baszty, montaż ławek, koszy na śmieci oraz tablicy informacyjnej, która przybliży historię tego miejsca.
Wzgórze Zamkowe jest jednym z najbardziej charakterystycznych i historycznie cennych miejsc w Pińczowie. To właśnie tutaj znajdowała się niegdyś jedna z okazalszych siedzib małopolskich możnowładców. U schyłku XVIII wieku, z polecenia ówczesnej właścicielki zamku, margrabiny Elżbiety Wielopolskiej, rozpoczęto rozbiórkę dawnej rezydencji. Do naszych czasów przetrwały jedynie fragmenty zabudowań. Teren ten jednak przez lata pozostawał trudno dostępny i w dużej mierze porośnięty zielenią. Teraz ma się to zmienić.
Projekt uporządkowania i zagospodarowania Wzgórza Zamkowego został zgłoszony w ramach budżetu obywatelskiego. Ma zostać zrealizowany do końca przyszłego roku. Pomysłodawcą jest Stowarzyszenie Ziemia Pińczowska, którego przedstawicielką jest Marta Łaskawiec.
Jak podkreśla przedstawicielka stowarzyszenia, pomysł zagospodarowania wzgórza pojawia się od wielu lat. Większe inwestycje wymagałyby jednak przeprowadzenia badań archeologicznych oraz spełnienia dodatkowych wymogów związanych z ochroną zabytku. A to byłoby bardzo kosztowne. Projekt złożony w budżecie obywatelskim zakłada prace o znacznie mniejszym zakresie.
– To są takie prace, na które konserwator nie będzie wymagał dodatkowych pozwoleń. Jeżeli ktoś chciałby na przykład zrobić tam taras widokowy, to potrzebne są badania archeologiczne. Koszty takiej inwestycji to byłyby miliony złotych – zaznacza.
Na ograniczenia związane z ochroną terenu zwraca uwagę również Marcin Wojniak, burmistrz Pińczowa.
– To jest obszar, który podlega konserwatorowi zabytków. Jest to też teren objęty ochroną archeologiczną. Działania, które możemy zrobić bez pozwolenia, to przede wszystkim uporządkowanie terenu. W tym roku podjęliśmy działania, żeby trochę usunąć zakrzaczenia i samosiejki, które w ostatnim czasie tam wyrosły – mówi burmistrz.
Szacunkowy koszt projektu wynosi 200 tys. zł.










