Powodem ponad połowy pożarów w okresie jesienno-zimowym jest sadza zalegająca w instalacjach kominowych. Strażacy apelują o ich sprawdzenie przed rozpoczęciem sezonu grzewczego, a także przypominają o zagrożeniu związanym z tlenkiem węgla.
Średnio tysiąc razy w roku świętokrzyscy strażacy biorą udział w akcjach gaśniczych w domach i mieszkaniach, z czego najwięcej przypada właśnie na miesiące jesienno-zimowe – podkreśla starszy brygadier Marcin Charuba, Świętokrzyski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej.
-W okresie grzewczym ponad 50 procent pożarów w obiektach mieszkalnych to pożary sadzy w kominach. Przyczyna jest prosta: brak dbałości i konserwacji przewodów dymowych – wskazuje st. bryg. Marcin Charuba.
Kluczowym elementem dla zwiększenia bezpieczeństwa jest przegląd instalacji kominowych, który – jak przypomina kominiarz Edward Łysak – jest wymogiem prawnym.
-My jako kominiarze sprawdzamy drożność i czyścimy przewody kominowe. Analizujemy również stan techniczny pieców wewnątrz, bo co niektórzy starsi nawet nie wiedzą, że trzeba po prostu oczyścić ten piec i wybrać popiół. Zdarza się, że kominy są bardzo zanieczyszczone – mówi.
Kominiarz zwraca uwagę, że brak ważnego dokumentu potwierdzającego sprawdzenie instalacji kominiarskich może skutkować utratą ubezpieczenia domu.
Eksperci przypominają również o śmiertelnym zagrożeniu związanym z tlenkiem węgla, przed którym może ustrzec stosowanie specjalnych czujników.
– Od początku tego roku mieliśmy aż 233 interwencje związane z czadem, ale przeważająca większość z nich to sygnały z czujników, które zadziałały dokładnie tak, jak zostały zaprogramowane. Zaledwie 8 osób wymagało hospitalizacji. Kiedyś ludzie wzywali służby dopiero wtedy, gdy zaczynała boleć ich głowa lub dochodziło do osłabienia. Dziś czujniki alarmują ich znacznie wcześniej, bo urządzenia są bardzo czułe – mówi komendant Marcin Charuba.
Od 2030 roku zarówno czujniki czadu, jaki czujniki dymu staną się prawnym obowiązkiem w każdym domu.















