Około 100 osób, ponad 200 hektarów terenu i dwa symulowane zaginięcia. W leśnictwie Sancygniów odbyły się ćwiczenia poszukiwawczo-ratownicze „Ponidziański Młyn”.
Pierwszy dzień ćwiczeń, który odbył się w sobotę (10 października), upłynął pod znakiem szkoleń, wymiany doświadczeń i przygotowań do działań terenowych. W niedzielę (11 października) ratownicy ruszyli do akcji w rejonie leśnictwa Sancygniów. Przygotowane przez organizatorów scenariusze były dla uczestników niespodzianką – nie wiedzieli wcześniej, z jakimi sytuacjami przyjdzie im się zmierzyć. Dzięki temu mogli sprawdzić swoje umiejętności w warunkach zbliżonych do rzeczywistych działań.
Scenariusz zakładał zaginięcie dwóch sióstr, które wybrały się na grzyby. Kobiety pokłóciły się, a jedna z nich upadła i doznała urazu. Druga próbowała szukać pomocy, ale również zaginęła. Gdy całonocne próby nawiązania kontaktu nie przyniosły rezultatu, rodzina powiadomiła policję, która zorganizowała szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą.
W trakcie ćwiczeń odnaleziono obie kobiety. Pierwsza, z urazem, została przetransportowana do punktu medycznego, gdzie udzielono jej pomocy. Druga, widząc medyka zajmującego się jej siostrą, wpadła w panikę. Błędnie interpretując sytuację i obawiając się, że siostrze dzieje się krzywda, zaatakowała ratownika. Medyk również wymagał pomocy i został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego.
Scenariusz pokazał, że podczas poszukiwań należy uwzględniać nie tylko zagrożenia związane z terenem i stanem zdrowia zaginionych, lecz także ich możliwe reakcje emocjonalne – mówi Robert Purtak, prezes OSP Zagajów i jeden z organizatorów ćwiczeń.
– Myślę, że ćwiczenia spełniły nasze oczekiwania. Ich głównym celem było sprawdzenie współdziałania służb – policji, która odgrywa wiodącą rolę podczas poszukiwań, straży pożarnej, WOT-u oraz grup cywilnych. Współpraca przebiegła bardzo dobrze. Ćwiczenia pokazały nam również ile pracy wymaga właściwe zaplanowanie akcji poszukiwawczej – podkreśla.
Poszukiwania prowadzono na rozległym obszarze, wykorzystując różne metody. Część sektorów sprawdzano z wykorzystaniem dronów, pozostałe przeszukiwały patrole piesze oraz tzw. szybkie trójki, złożone z wolontariuszy i strażaków. W terenie pracowały także cztery zespoły z psami – dwa z OSP z Łodzi oraz dwa z Małopolskiej Grupy Poszukiwawczej.
Ważnym elementem ćwiczeń była nie tylko organizacja przeszukiwania terenu, ale również koordynacja pracy sztabu i sprawna wymiana informacji między uczestniczącymi służbami.
Jak podkreśla inspektor Marcin Rasała, komendant powiatowy policji w Pińczowie, choć to policja pełni wiodącą rolę w poszukiwaniach osób zaginionych, skuteczność takich działań w dużej mierze zależy od współpracy ze strażą pożarną, ochotniczymi strażami pożarnymi oraz organizacjami pozapolicyjnymi.
– Ćwiczenia mają charakter szkoleniowy i pozwalają na lepsze zgranie działań poszczególnych służb. Z punktu widzenia policji to bardzo ważne, ponieważ podczas rzeczywistych poszukiwań często brakuje czasu na szczegółowe ustalenia. Priorytetem jest wtedy jak najszybsze odnalezienie osoby, która może pilnie potrzebować pomocy. Podczas ćwiczeń możemy spokojnie dopracować plany działania, sprawdzić współpracę między służbami oraz kompatybilność wykorzystywanego sprzętu – zaznacza.
Znaczenie takich szkoleń podkreślają również strażacy. Współpraca różnych formacji pozwala lepiej przygotować się na sytuacje, w których konieczne jest jednoczesne prowadzenie wielu działań ratowniczych.
– Każde takie ćwiczenie i każda inicjatywa współpracy mają ogromne znaczenie. Możliwość spotkania wielu grup ratowniczych i poszukiwawczych oraz wspólnego działania z policją i wojskiem pozwala nam doskonalić umiejętności, które później wykorzystujemy podczas rzeczywistych akcji – mówi mł. bryg. Mariusz Fodymski, komendant Komendy Powiatowej PSP w Pińczowie.
W ćwiczeniach uczestniczyły również grupy spoza regionu, m.in. z Małopolski, Podkarpacia i województwa łódzkiego. To istotne, ponieważ rozległe tereny leśne i duża liczba osób odwiedzających je w sezonie grzybobrania sprawiają, że służby muszą być gotowe do prowadzenia poszukiwań na dużą skalę.
Wicewojewoda świętokrzyski Michał Skotnicki podkreśla, że regularne ćwiczenia są niezbędne, by służby mogły skutecznie prowadzić poszukiwania.
– Nie każda jednostka musi mieć psy tropiące, ale ważne, by dysponowała sprzętem umożliwiającym prowadzenie poszukiwań i zapewniającym łączność między służbami. Musimy być też gotowi na poszukiwania osób, które mają zaniki pamięci, wychodzą z domu i nie potrafią do niego wrócić – zaznacza.
Istotną rolę podczas ćwiczeń odegrały również zespoły z psami ratowniczymi. Przewodnicy musieli działać w wymagającym terenie i na bieżąco współpracować z pozostałymi uczestnikami akcji, mówi Agnieszka Brończyk, przewodniczka psów Fresha i Skittles.
– Przede wszystkim doskonaliliśmy komunikację z różnymi służbami – policją, OSP i WOT. Było to dla nas cenne doświadczenie, choć same działania poszukiwawcze prowadzimy już od kilku lat. Takie ćwiczenia pozwalają nam jednak stale rozwijać umiejętności i doskonalić współpracę z innymi służbami – podsumowuje.
„Ponidziański Młyn 2026” odbył się już po raz trzeci. W ćwiczeniach wzięli udział strażacy ochotnicy, grupy poszukiwawcze i ratownicy, którzy trenowali wspólne działania na wypadek zaginięcia człowieka.



































