Kiedy mieszkańcy Dobrowody i Olganowa w gminie Busko-Zdrój będą mogli żyć z dala od pędzących ciężarówek, bez obawy o zdrowie i życie, w ciszy i spokoju? Kiedy doczekają się obwodnicy miejscowości albo chociaż tymczasowych rozwiązań, które dadzą im poczucie bezpieczeństwa?
Interwencja Radia Kielce temu tematowi poświęcona była już po raz drugi. Pierwszy raz z mieszkańcami, władzami województwa, samorządowcami i radnymi spotkaliśmy się w listopadzie 2025 roku. Wtedy ludzie mieszkający przy ruchliwej drodze wojewódzkiej nr 973 opowiadali, jak to jest mieszkać przy trasie, którą przez całą dobę przejeżdżają setki tirów nie respektujących ograniczenia prędkości. Ziemia drży, trzęsą się domy, w oknach dzwonią szyby. Ludzie uskakują do rowu, a w pobliskiej szkole trudno prowadzi się zajęcia.
Mieszkańcy miejscowości walczą o obwodnicę od 2019 roku. Wtedy po raz pierwszy wystąpili z petycją do władz województwa świętokrzyskiego, domagając się budowy drogi, która wyprowadziłaby ciężki transport poza teren miejscowości.
Do tematu powróciliśmy, bo frustrację i poczucie bezsilności mieszkańców spowodował wypadek sprzed miesiąca, gdy rozpędzone auto wypadło z jezdni, staranowało dwa słupy, a następnie zatrzymało się w przydomowym ogródku. Kierowca cudem przeżył.
Mieszkańcy są zdesperowani, zaplanowali protest i blokadę drogi 21 października pomiędzy godziną 10.00 a 12.00.
– My już się nie domagamy w tej chwili budowy obwodnicy. My się domagamy budowy drogi życia, bo tak nazywamy to przedsięwzięcie. Nie chcemy czekać, żeby nasze dzieci, żony, teściowie, dziadkowie tracili życie na tej drodze. A to jest kwestia czasu – mówił jeden z mieszkańców.
Wzdłuż drogi widać coraz więcej domów wystawionych na sprzedaż. Rodzice boją się wypuszczać dzieci do szkoły, bo przejście przez jezdnię graniczy z cudem. Jedna z mieszkanek opowiadała, że podczas spaceru z wózkiem musi osłaniać dziecko przed kamykami odpryskującymi spod kół samochodów.
– Wcześniej, kiedy byłam mała, normalnie szłam sama do sklepu. A teraz sobie czegoś takiego po prostu nie wyobrażam – mówiła. Zaznaczyła jednak, że nie chce się stąd wyprowadzać, tu się urodziła, tu założyła rodzinę i w tym miejscu chce żyć.
Hałas utrudnia codzienne życie nawet osobom mieszkającym dalej od jezdni. – Tu się nie da okna otworzyć. Huk, hałas i brak poczucia bezpieczeństwa, to jest najgorsze – mówiła jedna z mieszkanek Dobrowody.
– Do sklepu jak się idzie, to trzeba iść prawie rowem, bo tak jadą. Dzisiaj to były chyba cztery, jeden za drugim, olbrzymie tiry z drewnem, takimi belami, nie wiadomo, gdzie było uciekać. Bo kiedy jadą, to nie tak, żeby sobie delikatnie jechać przez wieś, tylko to jest… setka albo nawet ponad – wspominała.
Z powodu drgań zagrożony jest zabytkowy kompleks sakralny. Proboszcz parafii ksiądz Wojciech Zięć wskazuje na dramatyczny stan muru kościelnego pochodzącego z XIV wieku.
– W tym momencie tak naprawdę grozi w każdej chwili zawalenie muru, który niestety bardzo mocno i szybko niszczeje przez to, że jeżdżą te ciężarówki – mówił proboszcz. – Cóż tego, że podpieramy jak potrafimy, skoro tego się nie da tak do końca zabezpieczyć, żeby to nie runęło. Ile on jeszcze przetrwa? To może być jeszcze rok i na tym koniec – stwierdził duchowny.
Andrzej Pruś, członek zarządu województwa przekonywał, że brak decyzji o rozpoczęciu inwestycji nie wynika ze złej woli władz, lecz z ograniczonych możliwości finansowych.
– To nie jest tak, że w tej sprawie zarząd województwa się okopał, chodzi o pieniądze – powiedział. – Żadnej dużej inwestycji drogowej u nas w województwie nie udałoby się zrobić przez ostatnie lata, gdyby nie zewnętrzne środki. Niektóre inwestycje udało się zrealizować z programu operacyjnego Polska Wschodnia, którego teraz już nie będzie. Unia już go nie wprowadza – poinformował Andrzej Pruś. – A z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg obecny zarząd województwa nie dostał nawet złotówki, a bez zewnętrznych źródeł finansowania ta inwestycja i jeszcze kilkadziesiąt bardzo podobnych nie jest możliwa do realizacji – podkreślił.
Radny sejmiku województwa, Krystian Jarubas, poinformował, że 28 września złożył interpelację dotyczącą zabezpieczenia środków na inwestycję w wieloletniej prognozie finansowej i budżecie województwa na 2027 rok.
– Warto, i będę o to apelował na kolejnej sesji również, żeby zarząd województwa zabezpieczył środki przynajmniej na projekt. Według odpowiedzi na interpelację przygotowanie dokumentacji może kosztować około 3,2 miliona złotych – poinformował.
Krystian Jarubas zasugerował rozważenie instalacji odcinkowego pomiaru prędkości jako rozwiązania, które mogłoby poprawić bezpieczeństwo w oczekiwaniu na obwodnicę. Zainstalowane już wyświetlacze pokazujące prędkość informują kierowców o ich zachowaniu, ale nie wiążą się z karami za przekroczenie limitu.
– Ja pamiętam Dobrowodę sprzed lat. To była bezpieczna, spokojna wieś. Teraz bardzo często przejeżdżam i tiry światłami poganiają mnie przed tymi licznikami prędkości, że mam jechać szybciej niż 50 km na godzinę – dodał.
Burmistrz Buska-Zdroju, Jerzy Szydłowski, zapewnił, że gmina nadal będzie zabiegać o inwestycję i przypominać o niej podczas konsultacji strategii rozwoju województwa.
– Rozumiemy, że budujemy obwodnice wokół miast przemysłowych w województwie świętokrzyskim, ale chciałbym przypomnieć, że jesteśmy wpisani w Obszar Strategicznej Interwencji, a uzdrowiska to ważny podmiot generujący miejsca pracy i dochody w województwie świętokrzyskim – powiedział.
I podkreślił, że bardzo ważna jest budowa obwodnic wokół miejsc, które chcemy chronić ze względu na ich walory środowiskowe.
Poseł Michał Cieślak przyznał, że samorządy sobie bez środków rządowych nie poradzą.
– Spróbuję przekonać świętokrzyskich parlamentarzystów, że warto wprowadzić poprawkę do budżetu państwa na przyszłą kadencję, aby te 3 mln złotych na ten projekt się znalazły – poinformował. – Bo ten projekt, uważam, tutaj na poziomie Urzędu Marszałkowskiego powinien być zrealizowany. Może się pojawić okazja, mogą się pojawić środki. Jak będzie projekt, wtedy łatwiej jest wszystko realizować. Poza tym wiemy, jak ta obwodnica będzie przebiegać – dodał Michał Cieślak.
Podczas spotkania mieszkańcy Dobrowody i Olganowa wielokrotnie powtarzali: „Nie odpuścimy”. Dla nich obwodnica to nie tylko inwestycja drogowa, ale przede wszystkim szansa na bezpieczne życie w miejscu, z którym są związani od pokoleń.





















