W meczu na szczycie grupy C I ligi piłkarze ręczni dotychczasowego lidera rozgrywek KSSPR Końskie ulegli wiceliderowi Grot Anilanie Łódź 32:36 (12:20). Najwięcej bramek dla gospodarzy zdobył Jakub Janus – 8, a dla gości Bartosz Pawlak – 6.
Grający trener łódzkiej drużyny Tomasz Wawrzyniak ocenił, że pierwsza połowa pojedynku była najlepszą w wykonaniu drużyny w tym sezonie.
– Rewelacyjnie nam się wszystko układało i funkcjonowało tak jak sobie założyliśmy, stąd ta wysoka przewaga. W drugiej połowie, mówiąc kolokwialnie, trochę zgłupieliśmy. Zastosowaliśmy się do tempa zespołu z Końskich, oni poczuli wiatr w żaglach i zwietrzyli swoją szansę. Ostatecznie udało nam się dowieść prowadzenie do końca, mimo wielu błędów i paradoksalnie bardzo słabej drugiej połowy w naszym wykonaniu. Ta przewaga z pierwszej części była na tyle duża, że nawet w momencie, kiedy popełnialiśmy błędy i nie graliśmy tak dobrze, to w miarę kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie. To bardzo ważne punkty zdobyte na najtrudniejszym terenie w pierwszej lidze – podkreślił.

Arkadiusz Bąk, trener KSSPR Końskie, zaznaczył, że o wyniku tego spotkania zdecydowała pierwsza część meczu.
– Można teraz gdybać, gdyby nie pierwsza połowa, gdyby na pustą bramkę się więcej rzuciło, gdyby Damian Falasa nie wyleciał za czerwoną kartkę. I tak dalej. Niestety dzisiaj w pierwszej części nic nie układało się po naszej myśli, ale w drugiej połowie już było widać, zaangażowanie i walkę. Chłopaki dużo zdrowia zostawili i naprawdę bili się. Niestety doświadczony zespół Anilany miał przewagę ośmiu bramek z pierwszej części gry i mógł sobie pozwolić na kontrolowanie tego spotkania – ocenił.
W następnej kolejce, piłkarze ręczni zagrają na wyjeździe z MTS Liderem Radom.
















