Na Wielkich Jeziorach Mazurskich coraz więcej sprzętu pływającego. Ratownicy MOPR podkreślają, że na jeziora w ten weekend wypłynęli przede wszystkim doświadczeni żeglarze.
– Dzięki temu nie powtórzyła się sytuacja z długiego weekendu majowego, kiedy to trzeba było holować osoby, które kompletnie nie radziły sobie z warunkami pogodowymi – mówi dyżurny MOPR w Giżycku Tomasz Kurowicki.
Teraz są to żeglarze, którzy chcą odpocząć od zgiełku majówki. Żeglują ci którzy mają doświadczenie i pojęcie o tym. Żeglarzy i turystów wypoczywających na żaglach jest sporo.
Tomasz Kurowicki dodaje, że dziś ratownicy prowadzili tylko jedną akcję techniczną.
Była to nietypowa awaria łodzi. Żeglarzowi zabrakło paliwa i prosił o zholowanie. Warunki pogodowe są dosyć sprzyjające jeżeli ktoś zna się na żeglowaniu to mógł dobrze popływać. Wiał wiatr 3-4 a w porywach do 5 stopni w skali Beauforta.
Sezon żeglugowy na Mazurach zaczął się pod koniec kwietnia, ale największy ruch panował podczas majówki. MOPR musiał interweniować wówczas 25 razy, pomagając w sumie ponad 100 osobom. Według mazurskich ratowników większość żeglarzy, którzy wtedy potrzebowali wsparcia, przeceniło swoje umiejętności i nie radziło sobie z wysoka falą i silnym wiatrem. Podczas majówki wiatr osiągał w porywach nawet 7 stopni w skali Beauforta, a w takich warunkach nie powinno się wypływać z portu.
MOPR pełni służbę na Wielkich Jeziorach Mazurskich przez cały rok, podejmując w sumie około 500 interwencji. W sezonie na wodzie stacjonują karetki wodne. Całoroczne stacje MOPR są w Harszu – Skłodowie, Giżycku, Mikołajkach i Piszu – Łupkach, a stacje sezonowe w Sztynorcie, Rynie i Wierzbie.












