Makramy, które powstają w Błotnicy, wędrują do wielu miejsc w Polsce. Znajdują też swoich miłośników zagranicą, np. w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych. Weronika Banaś podkreśla, że każdą rzecz projektuje, a następnie tworzy od podstaw.
– Wszystko wymierzamy, projektujemy i dopiero przechodzimy do wyplatania. Średni abażur wyplata się dwa dni i pochłania on od 400 metrów do kilometra nici – mówi.
Kołyski z bawełnianych sznurków wiszące na linach – to element wystroju dziecięcego pokoju, o którym obecnie marzą młode mamy. Jak mówi Weronika Banaś, stworzenie takiej kołyski to u nich rodzinna praca kilku osób. Wszystko zaczyna się w warsztacie, gdzie stalowa rura jest wyginana i malowana.
– Na tym zaczynam wyplatać ściany kołyski. W międzyczasie obrabiany jest dębowy spód. Każda dziurka jest wiercona ręcznie przez nas, każdy frez docierany, wszystko robimy na miejscu. Na końcu dowiązywane są stalowe liny, oplecione gęsto sznurkiem – tłumaczy.
Jak dodaje, udźwig takiej kołyski wynosi nawet 200 kilogramów.
W pracowni Weroniki Banaś można znaleźć również dywany, torebki, zabawki, czy ścienne ozdoby.
13.02.2021. Błotnica. Makramy Weroniki Banaś. Na zdjęciu: Weronika Banaś / Magdalena Galas-Klusek / Radio Kielce
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności. Rozumiem