Prawie pół tysiąca tych ptaków kupiło starostwo powiatowe w Gnieźnie, aby odbudować populację.
– Kuropatwy w swoich okręgach wypuścili członkowie kół łowieckich. Nie będą na nie polować – zapewnia łowczy rejonowy Jerzy Modrzejewski.
Myśliwi teraz tylko dokarmiają kuropatwy. – Od początku lat 90. nie polujemy na te ptaki, bo wyginęły w naszym rejonie ze względu na chemizację rolnictwa. My staramy się odbudować ich populację i pomaga nam bardzo starostwo. Koła łowieckie także kupują żywe kuropatwy i wpuszczamy do natury, żeby ten ptak był, bo jest bardzo pożyteczny. Zjada owady, które są szkodnikami dla rolników. Większym zagrożeniem dla kuropatw są ptaki drapieżne. W mniejszym stopniu lisy. Myśliwi od czterech lat stosują w powiecie większy odstrzał dzików, jednak nadal jest ich bardzo dużo. To dlatego, bo rolnicy sieją na polach dużo kukurydzy i dziki mnożą się teraz częściej nawet dwa raz w roku, o czym nie piszą nawet podręczniki – dodaje Jerzy Modrzejewski.
Każda z wypuszczonych do natury kuropatw jest zaobrączkowana. W przyszłym tygodniu na pola powiatu trafią bażanty, także zakupione przez starostwo powiatowe.








