Rada Federacji Rosji jednogłośnie zgodziła się na wysłanie sił zbrojnych na Ukrainę. Ukraińscy politycy mówią o agresji. Unia Europejska zwołuje nadzwyczajne spotkanie szefów dyplomacji.
O wydanie zgody na wysłanie wojsk na terytorium Ukrainy wnioskował prezydent Władimir Putin. Rosyjscy senatorowie twierdzą, że konieczna jest zbrojna interwencja w sąsiednim kraju, aby zapobiec rozlewowi krwi i chronić rosyjską społeczność na Krymie.
Z senackiej trybuny padł także argument o bezpieczeństwie Floty Czarnomorskiej, stacjonującej na Krymie. Deputowani obarczyli winą za wydarzenia na Ukrainie państwa Unii Europejskiej i Stany Zjednoczone. W ich opinii, należy natychmiast podjąć interwencję na Ukrainie, aby nie dopuścić do powtórki z Jugosławii i Bliskiego Wschodu. Rada Federacji zażądała też od prezydenta Władimira Putina odwołania ambasadora Rosji z Waszyngtonu. Wniosek uzasadniono oświadczeniem prezydenta Baracka Obamy w sprawie Ukrainy. Prezydent ostrzegł Rosję przed interwencją militarną na Ukrainie i powiedział, że za tego rodzaju krok Rosja poniesie konsekwencje.
Pełniący obowiązki ukraińskiego prezydenta Ołeksandr Turczynow nazwał działania Moskwy jawną agresją przeciwko suwerennej Ukrainie. Turczynow rozmawiał przez telefon z amerykańskim sekretarzem stanu, Johnem Kerry’m, któremu przedstawił swoją ocenę sytuacji. Stany Zjednoczone zawsze stały na straży interesów suwerennych państw. Wspierają też wolność i demokrację na Ukrainie – powiedział amerykański sekretarz stanu.
Na Krymie cały czas nasilają się działania wojsk rosyjskich. Do portu w Feodozji zawinął okręt desantowy, zajmowane są obiekty kontroli wybrzeża należące do ukraińskiej ochrony powietrznej i morskiej. Pod kontrolą rosyjskich wojsk jest także przeprawa morska w Cieśninie Kerczeńskiej. W centrum Symferopola zwiększa się liczba rosyjskich żołnierzy. Pytani o tych żołnierzy zwolennicy zbliżenia z Rosją odpowiadają, że to ludzie, którzy przyszli by ich bronić. Dodają, że nie chcą przelewu krwi, a ludzie w rosyjskich mundurach pojawili się we właściwym miejscu i czasie.
Rosja odmówiła konsultacji ze stronami tak zwanego Memorandum Budapeszteńskiego. Poinformował o tym ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Deszczyca. Memorandum Budapeszteńskie, podpisane w 1994 roku, gwarantuje bezpieczeństwo i suwerenność Ukrainy.
Memorandum Budapeszteńskie zostało podpisane 20 lat temu po tym, jak Ukraina pozbyła się strategicznej broni nuklearnej, pozostałej po Związku Radzieckim. Trzej sygnatariusze dokumentu zobowiązali się między innymi do poszanowania suwerenności i granic Ukrainy i do powstrzymania się od wszelkich grup użycia siły przeciwko temu państwu.
Pojutrze odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie unijnych ministrów spraw zagranicznych. Szefowie dyplomacji będą rozmawiać o eskalacji napięć na Krymie. Spotkanie ma się rozpocząć o 13:00. O zwołanie obrad w trybie pilnym apelował już wcześniej ukraiński ambasador przy Unii Konstantin Jelisiejew.
Zdaniem szefa Komisji Europejskiej, ostatnie wydarzenia na Krymie są „nie do pomyślenia w XXI wieku na europejskim kontynencie”. Podczas konferencji w Berlinie Jose Manuel Barroso zaznaczył, że sytuacja na półwyspie musi być rozwiązana „przy poszanowaniu ukraińskiej jedności i suwerenności”. Niemiecki minister spraw zagranicznych Frank Walter Steinmeier oświadczył, że kraje europejskie powinny jak najszybciej wypracować wspólne stanowisko w sprawie ukraińsko-rosyjskiego kryzysu.
We wschodniej Ukrainie, w wielu miastach odbyły się dziś demonstracje prorosyjskie. W Charkowie zwolennicy integracji z Rosją pobili miejscowych uczestników Euromajdanu i zawiesili rosyjską flagę na ratuszu. Wcześniej podobna prorosyjska demonstracja miała miała miejsce w Doniecku. Również w Odessie zebrało się kilka tysięcy prorosyjskich demonstrantów.
Wysłannik ONZ informuje o przerwaniu misji na Ukrainie. Robert Serry oświadczył, że wzrost napięcia uniemożliwia mu dotarcie na Krym, czego oczekiwał sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych, Ban Ki-moon.












