Gmina Chmielnik nie zgadza się z uchwałą sejmiku województwa świętokrzyskiego, która narzuca jej konieczność wywozu śmieci na składowisko odpadów w Promniku. W dokumencie o planach gospodarki odpadami na lata 2012-2018 zdecydowano także o likwidacji składowiska odpadów w Przededworzu, które znajduje się trzy kilometry od Chmielnika. W tej sprawie w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Kielcach odbyła się pierwsza rozprawa.
Zastępca burmistrza Chmielnika Bożena Stępień wnioskowała do Sądu o unieważnienie uchwały sejmiku w całości. Argumentowała, że dane na których oparto wyliczenia ilości śmieci, które ma wytwarzać przeciętny mieszkaniec gminy są zawyżone. Według gminy przeciętny mieszkaniec produkuje rocznie około 100 kilogramów śmieci, tymczasem w uchwale zapisano, że jest to 350 kilogramów. To wyliczenie stało się podstawą do wykluczenia składowiska w Przededworzu z planu wojewódzkiego, jako niewystarczającego do przyjmowania tak dużej ilości odpadów. Według przedstawicieli miasta spowoduje to, że gmina będzie zmuszona do wywożenia śmieci znacznie dalej, co zwiększa koszty, które w ostateczności będą ponosili mieszkańcy.
Na rozprawie była obecna przedstawicielka właścicieli wysypiska w Przededworzu, Urszula Zbroszczyk, która przypomniała, że obiekt ten został odkupiony od Zakładu Usług Komunalnych w Chmielniku. Właściciele liczyli na zyski związane z jego działalnością, tymczasem wysypisko zostało wpisane jedynie jako instalacja zastępcza dla Promnika, co oznacza, że w normalnej sytuacji nie może przyjmować odpadów. Ponieważ żadna ze stron nie dołączyła pełnego opracowania na podstawie, którego dokonano wyliczeń ilości wytwarzanych śmieci, sąd zobowiązał do uzupełnienia dokumentacji i wyznaczył kolejną rozprawę za dwa tygodnie.
Paweł Klepka








