Mimo nieudanej próby sprzedaży kieleckiego dworca autobusowego, likwidator PKS Kielce wciąż ma nadzieję, że uda się uratować przedsiębiorstwo i ponad 100 miejsc pracy. Marek Wołoch powiedział na naszej antenie, że złoży w resorcie skarbu wniosek dotyczący sprzedaży dworca i autobusów.
Dodaje, że po przekazaniu dokumentacji z wyceną spółki, minister, w ciągu dwóch tygodni zwoła walne zgromadzenie, które zdecyduje o przyszłości przewoźnika. Marek Wołoch widzi możliwość uratowania spółki w sprzedaży zrestrukturyzowanego majątku.
Nadzieję, że znajdzie się nowy inwestor, który kupi firmę ma także załoga. Bogdan Sideł ze związku zawodowego „Solidarność” nie ukrywa jednak, że zerwanie umowy na sprzedaż dworca było dla pracowników dużym rozczarowaniem. Wciąż liczy jednak, że znajdzie się nabywca, dzięki któremu załoga będzie miała pracę.
Optymistą nie jest Zbigniew Zwierzyński, szef „Solidarności” w kieleckim PKS i były pracownik tej spółki. Jego zdaniem, wszystko wskazuje na to, że w firmie pojawi się syndyk, który przeprowadzi jej upadłość. Zbigniew Zwierzyński uważa, że jedyną nadzieją dla PKS jest obecnie samorząd, którzy mógłby przejąć likwidowane przedsiębiorstwo. Jego zdaniem, władze miasta i kieleckie MPK mogłyby zawiązać z PKS spółkę pracowniczą. Podkreśla, że MPK uruchomiło już linie podmiejskie.
Prezes MPK Elżbieta Śreniawska nie jest przekonana do takiego rozwiązania. Jednocześnie zastrzega, że wcześniej w tej sprawie konieczne byłyby rozmowy ze współwłaścicielem MPK, czyli gminą Kielce. Prezydent Wojciech Lubawski podkreśla, że miastu nie zależy na stworzeniu kolejnej, po MPK spółki pracowniczej. Zapewnia jednak, że będzie uważnie śledził dalsze losy dworca i PKS. Przewoźnik Kielce jest w stanie likwidacji od listopada 2010 roku.
Robert Felczak








