W 22. kolejce grupy D I ligi piłkarze ręczni KSSPR Końskie po bardzo emocjonującym i pełnym zwrotów akcji meczu przegrali z liderem rozgrywek, zespołem CMC VIRTU VIRET Zawiercie 27:29 (13:16).
Najwięcej bramek dla gospodarzy zdobył Rafał Biegaj – 10, wśród gości najskuteczniejsi byli Mikołaj Burlyta i Jakub Romian, którzy rzucili po 8 goli.
Rafał Biegaj uważa, że od samego początku był to bardzo wyrównany mecz.
– Goście uciekali nam na kilka bramek przewagi, ale za każdym razem łapaliśmy oddech i ich dochodziliśmy. W tej dyscyplinie gra się 60 minut, nie 20, czy 10. Przegrywa się 7 golami, ale trzeba grać swoje do końca spotkania. W piłce ręcznej w trzy minuty można rzucić 5-6 bramek. To jest normalne. Myślę, że takie mecze kibice lubią najbardziej. Nie, jak prowadzi się dziesięcioma golami, tylko właśnie jak są takie pojedynki na styku i w końcówce ktoś musi wygrać – podkreślił.
Przemysław Matyjasik, trener KSSPR Końskie, był dumny ze swoich podopiecznych.
– Początek nie ułożył się, ale wróciliśmy do gry, doprowadziliśmy do remisu. W drugiej połowie to już była wymiana ciosów. Viret to bardzo mocna, z dobrymi zawodnikami i świetnymi bramkarzami. Myślę, że właśnie ich postawa przesądziła, że przegraliśmy – zaznaczył.
Sławomir Szenkel, trener CMC VIRTU VIRET Zawiercie, przyznał, że w Końskich zawsze ciężko się gra.
– Zespół gospodarzy jest szalenie ambitny, szczególnie groźny na własnym parkiecie. Spodziewaliśmy się, że tutaj trudny mecz i praktycznie całe zawody były bardzo wyrównane. Prowadziliśmy pięcioma bramkami, ale minęło kilka minut i już był remis. Zbyt łatwo tą przewagę traciliśmy, ale generalnie cieszę z postawy mojego zespołu i z tego, że walczyliśmy do końca, pomimo trudności zdrowotnych w trakcie meczu. Gratuluję postawy gospodarzom i cieszę z trzech punktów – podsumował.
W następnej kolejce, w sobotę, 12 kwietnia KSSPR Końskie zagra na wyjeździe z zespołem SRS NIKO Przemyśl.