
-Zlikwidowano grób żołnierza, który zginął! – wiadomość o tej treści sprawiła, że natychmiast zmieniłem plany i udałem się na cmentarz w Tumlinie, aby samemu sprawdzić, czy to prawda. Sprawa dotyczyła mogiły żołnierza Wojska Polskiego, który poległ w Samsonowie 6 września 1939 roku.
Koniec sierpnia i początek września to czas, kiedy ze względu na rocznicę niemieckiej napaści na Polskę (1 września 1939 roku) częściej zwracamy uwagę na pomniki i mogiły upamiętniające bohaterów tych walk. Nasza rozmówczyni mieszkająca teraz koło Warszawy, z powodów rodzinnych odwiedziła cmentarz w Tumlinie. Tak jak zawsze poza zapaleniem zniczy na grobach rodziny chciała zatrzymać się przy grobie żołnierza, który poległ 6 września 1939 roku podczas walki w Samsonowie.
-Odwiedzam ten cmentarz co kilka lat, ale dokładnie pamiętam metalowy czarny krzyż ze zwykłą tabliczką napisową i nazwiskiem Karol Henigsman. To miejsce odwiedzałam zawsze jeszcze jako dziecko – opowiada nasza rozmówczyni.
-Teraz nie znalazłam krzyża, a pytani ludzie odpowiedzieli mi, że faktycznie był, ale nikt nie potrafił mi powiedzieć co się z nim stało. Ręce mi opadły, bo pomyślałam, że grób był nieopłacony i teraz go zlikwidowano – dodała.
Gdzie jest grób?
Z niepokojem dojechałem do cmentarza w Tumlinie. Przy głównej alejce jest grób z czasu I wojny światowej oraz groby pomordowanych i poległych podczas II wojny światowej. Poszukiwane miejsce złożenia ciała żołnierza znajduje się w dalszej części cmentarza, ale gdzie dokładnie? Na szczęście pomaga technologia i odpowiednia strona w Internecie. Kilka chwil i już wiem, że grób znajduje się w Sektorze D pod numerem 400. Jestem na miejscu i … nigdzie nie widzę krzyża z charakterystyczną tabliczką opublikowaną nawet na stronie internetowej cmentarza.
Jest zwykły roboczy dzień, przedpołudnie. Nie mam kogo spytać co tu się stało. Kręcę się w kółko, aż postanawiam ustalić miejsce porównując sąsiednie nagrobki uwidocznione na zdjęciach. To był strzał w dziesiątkę. Poszukiwany grób znajduje się w drugim rzędzie i został odnowiony. Prosty metalowy krzyż został zastąpiony przez porządny płaski nagrobek. Minusem jest fakt, że grób jest teraz zasłonięty przez inne, ale ważniejsze, że wreszcie mogiła jest zadbana.
Co jest z naszą pamięcią?
Fałszywy, na szczęście, alarm skłonił mnie do przypomnienia historii. 1 września upamiętnimy rocznicę niemieckiej napaści na Polskę. Oczy wielu osób będą zwrócone na Westerplatte, gdzie walczyli też żołnierze pochodzący kielecczyzny. I chwała wszystkim za pamięć. Zadaję sobie pytanie: co z takimi bohaterami jak ten leżący w Tumlinie?
Wrześniowe walki w okolicy Samsonowa prowadziły oddziały 3 Dywizji Piechoty Legionów. Pierwszy jej rzut wyładował się 3 września w rejonie Radomia skąd oddziały zostały skierowane do obrony rejonu Krasna – Luta – Samsonów gdzie zajęły stanowiska 5 września.
W pobliżu gajówki Samsonów, na skraju lasu, rozlokowano I batalion 8 pp Leg., którym dowodził mjr Michał Kaseja. 1 kompania – dowódca kpt. Witold Stanisław Jaworski, zajęła pozycje na lewym skrzydle, 3 kompania – dowódca ppor. Kazimierz Rzepka, na skrzydle prawym. 2 kompania – por. rez. Mieczysław Tudrej znalazła się na stanowisku w pobliżu szosy do Odrowąża. Batalion jako jedyny w dywizji posiadał pluton działek przeciwpancernych.
W samym Samsonowie, w oparciu o ruiny huty, usadowiło się ubezpieczenie batalionu. 6 września rankiem uderzyli Niemcy nadciągający od strony Mniowa.
-Jednym z żołnierzy placówki był urodzony 12 września 1913 roku, choć niektóre źródła podają rok 1909 albo 1919, kapral Karol Wilhelm Honigsmann, student filologii polskiej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – mówi nam Marek Jończyk z kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej.
-Zginął śmiercią bohatera osłaniając ogniem z karabinu maszynowego odwrót swoich kolegów niestety przez lata błędnie podawano jego nazwisko jako Henigsman – dodaje.

Kim jest poległy żołnierz?
Wiadomość o nazwisku poległego zdumiała mnie. Przez lata wielu osobom wydawało się, że poległym był Karol Henigsman, a tymczasem kazało się, że jest to Karol Wilhelm Honigsmann. Nazwisko brzmi podobnie i błąd wynika zapewne z zapisu fonetycznego nazwiska. Dziwi jednak fakt, że minęło wiele lat, a błąd nie był jednak poprawiony. Co więcej, na odnowionym nagrobku powielone są błędy w nazwisku i dacie urodzenia.
Jaka jest prawda? O pomoc zwracam się do pani Lidii Putowskiej, która od lat jest prezesem Towarzystwa Ziemi Samsonowskiej.
– Życiorys i świadectwo dojrzałości żołnierza były publikowane w wydawanym przez nas „Głosie Samsonowa”, w numerze 10 z grudnia 1995 roku. Dużo danych dostarczył nam wtedy pan Maciej Sobieraj – mówi pani Lidia.
-Zebraliśmy sporo informacji, które były publikowane w opracowaniach dotyczących walki z 6 września 1939 roku, ale jak się okazuje nie przebiliśmy się do publicznej świadomości. Historia „szeptana” okazała się silniejsza niż prawda – może to się jeszcze uda naprawić? – dodaje.
Ustalenia regionalistów
Karol Wilhelm Honigsmann był synem Józefa i Stanisławy z domu Hande. Urodził się 12 września 1913 roku w Urahotusz na terenie monarchii austro węgierskiej. Jego ojciec był w stopniu kapitana oficerem rachunkowym w kawaleryskiej szkole kadetów. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości rodzice przenieśli się do Przemyśla gdzie Karol uczęszczał do Gimnazjum im. Słowackiego, które ukończył w 1932 roku. Maturę eksternistyczną zdał po ukończeniu Gimnazjum Wieczorowego dla Dorosłych im. Kaniowszczyków i Żeligowszczyków w Lublinie 27 maja 1938 roku. Już 7 listopada tego samego roku został studentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego na Wydziale Nauk Humanistycznych.
Poniżej prezentujemy świadectwo dojrzałości udostępnione nam przez Towarzystwo Ziemi Samsonowskiej.

Samsonowska bitwa
Historia wydarzeń, jakie rozegrały się 6 września nie dawała mi spokoju. Jaki był los kolegów Honigsmanna z placówki broniącej się na terenie huty „Józef”? Co stało się z jego batalionem, który miał stanowiska w okolicy samsonowskiej gajówki?
Na szczęście regionaliści przebieg walki opisali dosyć dobrze, a prym wiedzie tu pan Bartosz Kozak. Z różnych źródeł wyłania się następujący przebieg wydarzeń w okolicy gajówki.
W trakcie porannej potyczki armaty ppanc. przydzielone do batalionu unieruchomiły dwa samochody pancerne. Stanowiska obronne batalionu przy gajówce zostały wtedy zaatakowane przez lotnictwo niemieckie, ostrzelane ogniem artyleryjskim i broni maszynowej. Odrzucono kolejne natarcie piechoty zmotoryzowanej wspartej czołgami, unieruchamiając przy pomocy broni przeciwpancernej 4 pojazdy.
Przebieg walki tak opisał jeden z autorów: „Dowódca 2 kompanii por. Tudrej wysuwając się do przodu, celnym strzałem z rusznicy unieszkodliwił czołg, który bezpośrednio zagrażał jego kompanii. Niemcy wzmocnili jednak ogień. Por. Tudrej został ranny, a dowodzenie po nim przejął starszy sierżant Grybel. Zabity został także dowódca 1 plutonu 1 kompanii ppor. rez. Józef Andrzej Charnasson”.
Do godzin południowych I batalion odparł kilka ataków i był wielokrotnie ostrzeliwany przez artylerię, unieruchomił dalszych osiem pojazdów pancernych i zadał duże straty piechocie. Straty własne to 10 poległych i kilkudziesięciu rannych. Po godz. 14.00 batalion wycofał się w rejon koncentracji macierzystej dywizji.
Nieistniejący cmentarz
Wertując materiały historyczne zelektryzowała mnie informacja, że żołnierze polegli 6 września w walkach w rejonie gajówki (dziś to Samsonów-Podlesie) zostali pochowani praktycznie na miejscu walki. Cmentarz znajdował się obok gajówki i dopiero po zakończeniu wojny polegli zostali przeniesieni na cmentarz parafialny w Tumlinie. Niestety miejsce walki nie zostało dotychczas w żaden sposób upamiętnione.
Inaczej potoczyły się losy Karola Honigsmanna. Zginął w ruinach huty, a jego ciało jeszcze we wrześniu 1939 roku pochowano po północnej stronie zabudowań zabytkowej huty. W późniejszym czasie ciało ekshumowano, przenosząc je na cmentarz w Tumlinie, ale „pierwotna mogiła” pozostała.
-W 1979 r. staraniem mieszkańców Samsonowa oraz przewodników świętokrzyskich PTTK miejsce pierwotnego pochówku zostało odnowione – informuje nas Marek Jończyk z kieleckiej delegatury IPN.
Jadę na miejsce i nie bez problemów odnajduję miejsce gdzie był pochowany żołnierz. Ścieżka wśród zarośli jest słabo widoczna, ale widać, że ktoś tu przychodzi. Na miejscu opadają mi ręce…. Nieporządek, nieczytelna tablica, powalone drzewo…
-Znam sytuacje – mówi nam Wojciech Ślefarski, wójt gminy Zagnańsk. -Jesteśmy po przerwach urlopowych, ale gminne służby mają obowiązek uporządkowania miejsc pamięci. Pamięć o żołnierzach Wojska Polskiego i walkach na naszym terenie to część naszej historii i nie możemy o niej zapomnieć.

Kubeł zimnej wody
Dziesiątki przejechanych kilometrów, wiele odwiedzonych miejscach oraz przeprowadzone rozmowy utwierdziły mnie w przekonaniu, że pamięć o naszych bohaterach z kampanii obronnej 1913 roku trwa nie tylko na Westerplatte i w dużych miastach, ale także w małych miejscowościach.
Ze stanu zadowolenia wytrąciła mnie informacja od pani Lidii Putowskiej, prezes Towarzystwa Ziemi Samsonowskiej.
„Grób Karola Honigsmanna jest też na tumlińskim cmentarzu, ale nie ma tam jego ciała. Podobno po wojnie rodzina dokonała ekshumacji i szczątki wróciły w rodzinne strony koło Lublina (dokładnie nie wiadomo, gdzie)”.
Zawiła historia zapomnianej walki, przekręconego nazwiska i poszukiwania prawdy nie zakończyły się happy endem. Nie znaleźliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania.
To jednak nie koniec naszej historii o pamięci. Już po zakończeniu pisania materiału zadzwonił do mnie wójt gminy Zagnańsk:
-Teraz trwają prace rewitalizacyjne ruin huty w Samsonowie. Będą chodniki, oświetlenie, wzmocnione zostaną mury, ale to nie koniec naszych planów – mówi Wojciech Ślefarski.
-W kolejnym kroku chcemy przejąć i uporządkować teren wokół huty. Pomyślałem, że w tym etapie działań zajmiemy się też pierwotnym miejscem pochówku Honigsmanna. To miejsce przyciąga ludzi. Trzeba to wykorzystać i może uda nam się postawić tablice informujące o wydarzeniach z 1939 roku? To będzie połączenie pamięci i edukacji – dodaje wójt.