Mimo że temperatura powietrza ostatnio wynosi kilka stopni poniżej zera, to Wisła w Sandomierzu nie zamarza, nawet nieznacznie. Jak powiedział kapitan żeglugi śródlądowej Tadeusz Prokop – powodem tego stanu jest oddziaływanie ciepłej wody, która napływa tutaj z elektrowni w Połańcu.
Zakład zaczął funkcjonować w 1979 roku, ale w latach wcześniejszych Wisła w Sandomierzu była mocno skuta lodem.
– Pamiętam czasy, kiedy ślizgaliśmy się na Wiśle. Pokrywa lodu była gruba, to były lata 60., 70., ale zimy były wtedy inne i nie było elektrowni – dodał kapitan.
Dwa, trzy lata temu można było zaobserwować na rzece tzw. śryż, ale lepiej na niego nie wchodzić.
– To są takie płaty lodu, które przy niższych temperaturach łączą się i tworzą rozległe, cienkie lodowiska, ale nie polecam, aby na nie wchodzić – stwierdził Tadeusz Prokop.
Jego zdaniem pokrywa lodowa ma szansę powstać na Wiśle, gdyby przez dłuższy czas, tj. przez tydzień lub dwa utrzymywała się temperatura poniżej -15 stopni Celsjusza.














