Ponad 60 osób wzięło udział w 25. Noworocznym Złazie po Górach Pieprzowych, zorganizowanym przez sandomierski oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.
Wśród piechurów byli nie tylko mieszkańcy Sandomierza i okolic, ale również turyści oraz grupy znajomych ze Stalowej Woli, Białobrzegów i Staszowa. Piotr Wrona, który wędrował z żoną Aliną, powiedział, że noworoczny złaz przyciąga z kilku powodów.
– Samo przejście szlakiem dużo daje. Idzie się pod górę, można spalić trochę kalorii, parę razy się leżało, bo na ścieżkach bywa stromo i jest ślisko, ale jest fajnie – stwierdził nasz rozmówca.
W gronie uczestników byli nie tylko wytrawni piechurzy, ale i osoby, które zdecydowały się na ten spacer po raz pierwszy. Anna Partyka spędziła w ten sposób czas z córką Pauliną.
– Zobaczyłyśmy informację, że ten złaz jest co roku, więc zamiast siedzieć w domu przed telewizorem postanowiłyśmy spróbować swoich sił. Zawsze to lepiej aktywnie spędzić czas – stwierdziła, a 13-letnia córka dodała, że wcale nie trzeba było jej długo namawiać, bo lubi chodzić po górach.
Iwo Patryn, przewodnik świętokrzyski powiedział, że Góry Pieprzowe zawsze warte są odwiedzenia.
-To pasmo o każdej porze roku wygląda pięknie. To jeden z powodów, dla którego organizujemy to wydarzenie. Poza tym to jest nasza tradycja. Zawsze idziemy czerwonym szlakiem, wałem wzdłuż doliny Wisły na taras widokowy – dodał przewodnik.
Złaz zakończył się ogniskiem i wspólnym śpiewaniem turystycznych piosenek.





















