Liczne ludzkie szczątki zostały znalezione we wtorek (10 lutego) w kopalni kruszywa w miejscowości Młyny koło Buska-Zdroju. Natrafił na nie pracownik żwirowni.
Jak informuje Tomasz Piwowarski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Busku Zdroju, zgłoszenie o znalezisku wpłynęło do służb we wtorek po godzinie 20.00.
– Na miejsce udali się policjanci, którzy zabezpieczyli kilka kości. Oględziny miejsca trwały jednak bardzo krótko i zostały przerwane ze względu na późną porę. Wznowiono je dziś rano i cały czas trwają. Śledczy będą ustalać czy znalezione kości są pochodzenia ludzkiego czy zwierzęcego a także w jaki sposób znalazły się na terenie żwirowni a także jakie były okoliczności śmierci tych osób czy też zwierząt – wyjaśnia.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, szczątki mogą pochodzić sprzed wielu lat. Prawdopodobnie zostały przywiezione przed kilkunastoma miesiącami, kiedy na zlecenie parafii prowadzone były prace porządkowe w pobliżu dawnego cmentarza cholerycznego.
– Sprawa ma związek z pracami porządkowymi prowadzonymi w ubiegłym roku na cmentarzu w Szańcu. W 2025 roku na cmentarzu w Szańcu prowadzone były prace ziemne i porządkowe, podczas których wycięto krzaki i zarośla, i wywieziono ponad sto samochodów ziemi. Okazało się, że w tym miejscu znajdowały się szczątki ludzkie – pozostałości po ofiarach pandemii cholery z 1835 roku – wyjaśnia ks. Marek Tazbir.
Po ujawnieniu szczątków sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom.
– Zajmowała się tym policja i prokuratura. Wszystko zostało wyjaśnione i zakończone. Chodziło przede wszystkim o godne pochowanie tych osób – podkreśla ks. Tazbir.
Zebrane szczątki zostały pochowane w przygotowanym grobie. Powstał również pomnik upamiętniający zmarłych w wyniku epidemii z 1835 roku. Odprawiono nabożeństwo żałobne i mszę świętą.
Jak zaznacza proboszcz, ziemia wywożona z cmentarza była przesiewana sitami, dlatego jego zdaniem nie powinny w niej pozostać żadne fragmenty kości.
– Byłem na miejscu, policjanci również sprawdzali teren przez kilkanaście minut. Sprawa jest niepotrzebnie rozdmuchiwana, ktoś wraca do tematu, który został już dawno wyjaśniony – dodaje.
Duchowny sugeruje, że obecne doniesienia mogą wynikać z rozpowszechniania archiwalnych zdjęć lub celowego podsycania niepokoju wokół zamkniętej już sprawy.














