Piłkarze ręczni Industrii Kielce w meczu 12. kolejki Ligi Mistrzów pokonali na wyjeździe Fuechse Berlin 33:31 (15:13). To szóste zwycięstwo polskiego zespołu w tych rozgrywkach.
Nie załamało to gości, którzy grając bardzo mądrze w ataku, po celnych rzutach Alexa Vlaha i Monara, wygrywali 9:8. W 22. min Ferlin w popisowy sposób zatrzymał Tobiasa Grondahla, w ataku nie pomylił się Dylan Nahi i polska drużyna odskoczyła na 11:9.
Podopieczni Dujszebajewa poszli za ciosem i na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy, po bramce Michała Olejniczaka, mieli już cztery oczka przewagi. Rywale odpowiedzieli tylko trafieniem Arino i po 30 minutach Industria zasłużenie wygrywała 15:13.
Początek drugiej odsłony to popis Sićki. Reprezentacyjny rozgrywający w krótkim odstępie czasu zdobył trzy bramki i zespół gości prowadził już 18:14. Kielczanie imponowali grą w ataku, a w bramkce poziom trzymał Ferlin.
Wicemistrzowie Polski dosyć długo utrzymywali trzy-, czterobramkową przewagę, a Milosavljeva w bramce miejscowych zastąpił Lasse Ludwig.
Jeszcze w 44. min Industria, po efektownej „wkrętce” Alexa Dujshebaeva, prowadziła 25:21, ale wtedy zaczęły się schody. Przeciwnik zmienił system gry w obronie, grając z trzema wysuniętymi zawodnikami. To sprawiało ogromne kłopoty Kielczanom, a Fuechse odrabiało sukcesywnie straty.
Świetnie bronił Ludwig. Goście spróbowali gry siedmioma zawodnikami w ataku, wycofując bramkarza. Przyniosło to jednak odwrotne skutki. Dwie straty w ataku sprawiły, że Gidsel dwa razy trafił to pustej bramki. Było to dziewiąte i dziesiąte trafienie Duńczyka w tym meczu, a gospodarze objęli prowadzenie 26:25.
Kielczanie jednak się nie poddali. Nie załamał ich nawet fakt, że ostatnie pięć minut meczu grali bez Alexa Dujshebaeva, który doznał kontuzji.
Końcowe fragmenty spotkania były istnym dreszczowcem. Na dwie minuty przed końcową syreną Ferlin w kapitalny sposób zatrzymał Lasse Anderssona, na solową akcję zdecydował się Michał Olejniczak i Industria wyszła na prowadzenie (31:30). Rozgrywający gości był na dodatek faulowany i na ławkę kar powędrował Max Darj. Reprezentant Polski zdobytą bramkę przypłacił urazem i nie pojawił się już na parkiecie.
Na minutę przed końcem słoweński bramkarz kielczan po raz kolejny wygrał pojedynek z Anderssonem, a Daniel Dujshebaev rozstrzygnął losy rywalizacji i ustalił rezultat na 33:31. Zespół z Kielc wygrał po raz szósty w sezonie, a Fuechse poniosło drugą porażkę, przy czym pierwszą we własnej hali.
To był świetny mecz Industrii, choć zwycięstwo rodziło się w bólach. Fuechse to znakomity zespół, ale Kielczanie pokazali ogromny charakter. To nie był łatwy mecz, ale od początku układał się po myśli gości. Wyszli na prowadzenie 3:1 w 5 minucie i utrzymali je do końca pierwszej połowy (15:13).Początek drugiej odsłony zagrali wręcz koncertowo. Duża w tym zasługa Szymona Sićki, który zdobywał ważne bramki z drugiej linii. Ważne interwencje w bramce dał też Klemen Ferlin, a te dwa czynniki złożyły się na prowadzenie kielczan czterema golami. Kryzys przyszedł w okolicach 40-45. minuty. Gospodarze złapali wiatr w żagle i doprowadzili do wyrównania, a później wyszli na prowadzenie jedną bramką. Zagrali z kryciem „każdy swego” i to zupełnie zaskoczyło Kielczan. Berlińczycy wykorzystali też to, że Żółto-Biało-Niebiescy grali bez bramkarza.
Na szczęście końcówka należała już do gości. Wynik meczu na 33:31 dla Industrii Kielce ustalił Arkadiusz Moryto.
Martwią tylko kontuzje. Przede wszystkim Alexa Dujszebajewa, którego przerwa może potrwać kilka tygodni, choć szczegóły będą znane po diagnozie. U Michała Olejniczaka to raczej stłuczenie.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni, ale z drugiej strony nie wiemy, co jest lepsze: zdobyć dwa punkty czy też, żeby był remis, a wszyscy byli w pełni sił. Przez całe 60 minut wierzyliśmy w to, że możemy wygrać. Nawet jak gospodarze odrobili straty w drugiej połowie i objęli prowadzenie nie było zwątpienia. To nasze błędy w obronie i nie wykorzystane sytuacje dodały Berlińczykom skrzydeł. Nasze zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone – powiedział w rozmowie z Radiem Kielce trener Industrii Talant Dujszebajew.
– Wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać w Berlinie. Podeszliśmy do tego meczu bardzo skupieni. Najważniejsze, że wiedzieliśmy, co chcemy zrobić, aby zdobyć tu komplet punktów, bo o tym mówił nam trener Dujszebajew na każdych zajęciach przed wyjazdem do stolicy Niemiec. Uwierzyliśmy mu, jak zawsze, i zrobiliśmy, co do nas należało. – mówił z uśmiechem w rozmowie z reporterem Radia Kielce skrzydłowy Industrii Piotr Jarosiewicz.
CO POWIEDZIELI RYWALE?
– Chcieliśmy intensywnego meczu z szansą na poprawę: i to dostaliśmy. Kielce były znakomite, to był mecz na bardzo wysokim poziomie. Zasłużyliśmy też na to, żeby dziś przegrać. Z punktu widzenia morale i rozwoju, to był dobry test. Byłem też zadowolony z walki, jaką pokazaliśmy – podsumował trener Fuechse Berlin Nicolej Kirckau.
– Jesteśmy bardzo rozczarowani. Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, ale nasza gra nie była wystarczająco dobra. Nasze nastawienie było słuszne, ale tak doświadczony zespół jak Kielce bezlitośnie karał za nasze błędy. Wygrywamy i przegrywamy razem jako drużyna. W ciągu trzech dni w meczu z Rhein-Neckar Löwen możemy pokazać, że potrafimy zareagować. Jestem pewien, że zagramy znacznie lepiej – powiedział serbski obrotowy Fuechse Mijajlo Marsenić.
Fuechse Berlin – Industria Kielce 31:33 (13:15).
Fuechse Berlin: Dejan Milosavljev, Lasse Ludwig – Mathias Gidsel 10, Tobias Grondahl 9, Nils Lichtlei 5, Leo Prantner 2, Aitor Arino 2, Mijajlo Marsenic 2, Lasse Andersson 1, Max Darj, Tim Freihoefer, Lauro Pichiri, Matthes Langhoff, Lukas Herburger, Hakun Av Teigum.
Industria Kielce: Klemen Ferlin, Bekir Cordalija – Szymon Sićko 6, Alex Dujszebajew 4, Daniel Dujszebajew 4, Michał Olejniczak 3, Theo Monar 3, Piotr Jarosiewicz 3, Benoit Kounkoud 2, Arciom Karalek 2, Aleks Vlah 2, Dylan Nahi 2, Jorge Maqueda 1, Arkadiusz Moryto 1, Marcel Latosiński.
Karne minuty: Fuechse – 8, Industria – 10. Sędziowali: Marko Boricic i Dejan Markovic (Serbia).

































